Historia filozofii c.d.

5/5 - (5 votes)

1. Powstanie judaizmu.

Geneza Biblii hebrajskiej.

Opowieści biblijne od Stworzenia Świata do „niewoli egipskiej”.

Prawo Mojżeszowe.

Izraelici w Ziemi Obiecanej.

Upadek Jerozolimy (586 p.n.e.) i powstanie judaizmu w okresie „niewoli babilońskiej”.

Monoteistyczni prorocy: Ezechiel i Deuteroizajasz.

Kryzys judaizmu: rozpacz Hioba i rezygnacja Koheleta.

2. Narodziny chrześcijaństwa.

Sytuacja religijna w Palestynie na przełomie er.

Żydochrześcijanie a uniwersalistyczne chrześcijaństwo Pawła z Tarsu: Prawo ustępuje przed Wiarą.

Życie i nauczanie Jezusa z Nazaretu według synoptyków.

Zagadka Ewangelii wg Jana.

3. Wczesne chrześcijaństwo.

Św. Paweł i Tertulian przeciwko filozofowaniu.

System filozoficzny Orygenesa (185-254): ludzie jako upadłe anioły.

Ostatni wielki system filozofii „pogańskiej”: Plotyn (203-270) o emanacji i ekstazie. (O pięknie; O dobru lub jednym.)

Narodziny ortodoksji chrześcijańskiej: sobory w Nicei (325) i Konstantynopolu (381).

4. System filozoficzny Augustyna (354-430).

Chcę poznać Boga i duszę i nic więcej.

Idee jako myśli Boga. Bóg a czas.

Zło jako niebyt.

Państwo boże a państwo ziemskie, zbawienie jako wynik niezasłużonej łaski bożej.

Koniec kultury antycznej: od zdobycia Rzymu przez Alaryka (410) do zamknięcia Akademii (529).

5. Narodziny islamu.

Życie i dzieło Muhammada (ok. 570-632). Koran.

Pięć filarów islamu.

Święta wojna i jej konsekwencje.

Śmierć Alego i rozłam na sunnitów i szyitów.

6. Narodziny śreedniowiecznej Europy.

Dzieło Karola Wielkiego.

Ikonoklaści i sobór nicejski II (787).

Centralizacja kościoła na Zachodzie i Wielka Schizma Wschodnia (1054).

Początki scholastyki jako „służebnicy teologii”.

Św. Anzelm (1033-1109): „wierzę, aby rozumieć”; dowód na istnienie Boga.

Piotr Abelard (1079-1142) i jego niedole.

Spór o powszechniki.

Zepsucie w kościele rzymskim i „herezje ludowe”.

Powstanie pierwszych uniwersytetów oraz zakonów franciszkanów (1206) i dominikanów (1216).

7. Filozofia i teologia św. Tomasza z Akwinu (1225-1274).

Istota a istnienie.

Hierarchia bytów: od ciał materialnych do Boga.

Dowody na istnienie Boga.

8. Ku Europie nowożytnej.

Franciszkańscy nominaliści XIV w.

Epidemia „czarnej śmierci” (1348-9) i koniec średniowiecza.

Tezy Lutra (1517) i powstanie kościołów protestanckich.

System Kopernika (1543) i jego rozwinięcie przez Keplera (1571-1630) oraz Galileusza (1564-1642).

Proces Galileusza (1633) i jego skutki.

Newton (1642-1727) i narodziny fizyki nowożytnej (1687).

9. Ojciec nowożytnego racjonalizmu: Rene Descartes (Kartezjusz) (1596-1650).

Program budowy filozofii na wzór matematyki: „myślę, więc jestem”.

Rzeczy myślące a rzeczy rozciągłe.

Zwierzęta jako maszyny.

Problem stosunku duszy do ciała.

Pascal (1623-1662) i jego „zakład”. Spinoza (1632-1677). Leibniz (1646-1716).

10. Brytyjscy empiryści.

F. Bacon (1562-1626) i program budowy nowej nauki.

Locke (1632-1704) o genezie ludzkiej wiedzy; własności pierwotne a własności wtórne.

Berkeley (1685-1753) o Bogu jako źródle wrażeń.

Sceptyczne badania nad rozumem ludzkim Hume’a (1711-1776).

11. Materialiści.

Hobbes (1588-1679): istnieje tylko materia w ruchu; naturalna wojna każdego z każdym i państwo jako wynik umowy społecznej.

La Mettrie (1709-1751) o człowieku-maszynie.

Holbach (1723-1789) o szkodliwości religii.

Feuerbach (1804-1872) o istocie chrześcijaństwa.

12. System Kanta (1724-1804) jako synteza empiryzmu i racjonalizmu.

Sądy analityczne, syntetyczne a priori i syntetyczne a posteriori. Rzeczy w sobie, formy zmysłowości i kategorie intelektu, zjawiska.

Niebo gwieździste nade mną, prawo moralne we mnie: kategoryczny imperatyw moralny.

image_pdf

Historia filozofii

5/5 - (3 votes)

1. Pradzieje ludzkości.

Gospodarka zbieracko-łowiecka. Zagadka paleolitycznego malarstwa.

Początki rolnictwa (ok. 12 000 lat p.n.e.).

Powstanie pierwszych cywilizacji: Mezopotamia i Egipt (ok. 3500 r. p.n.e.), dolina Indusu (ok. 2800 r. p.n.e.), Indie i Chiny (ok. 1500 r. p.n.e.).

Rewolucja duchowa VI w. p.n.e. i jej konsekwencje.

2. Narodziny hinduizmu.

Powstanie cywilizacji indyjskiej i jej wczesna religia (Rygweda).

Wczesne upaniszady (VII-VI w. p.n.e.) i nauka o samsarze (reinkarnacji).

Teoria i praktyka jogi królewskiej.

Ramajana i Mahabharata (a zwłaszcza Bhagawadgita): hinduizm pobożnościowy, jego bogowie i praktyki.

3. Narodziny buddyzmu.

Życie i nauczanie Buddy (VI-V w. p.n.e.).

Cztery Prawdy Szlachetne i Szlachetna Ścieżka Ośmioraka.

Buddyzm therawady.

Buddyzm mahajany i jego odmiany: madhjamaka, jogaczara, buddyzmy czystych krain.

Buddyzmy wadżrajany i zen.

4. Narodziny filozofii w starożytnej Grecji.

Filozofowie przyrody z Miletu: Tales (ok.620-ok.550), Anaksymander, Anaksymenes.

Pitagoras z Samos (ok.570-ok.497 p.n.e.) i jego uczniowie.

Spór Heraklita (ok.540-ok.480 p.n.e.) z eleatami o istnienie ruchu.

Empedokles (ok.480-ok.420 p.n.e.) o czterech materialnych elementach, miłości i niezgodzie. Anaksagoras (ok.500-ok.430 p.n.e.) o nieskończonej liczbie elementów i wprawiającym je w ruch duchu.

Atomizm Demokryta (II poł.V w. p.n.e.).

5. Ateny jako „szkoła Hellady”.

Relatywizm sofistów.

Etyczne poszukiwania najmądrzejszego z ludzi, Sokratesa (469-399 p.n.e.): intelektualizm etyczny, metoda zbijania i metoda położnicza.

Hedonizm Arystypa (ok.435-ok.355).

Cynizm Antystenesa (ok.445-ok.365 p.n.e.) i Diogenesa (ok.410-ok.320).

6. System filozoficzny Platona (427-347 p.n.e.).

Idee a rzeczy (i dodany później Demiurg).

Człowiek jako dusza uwięziona w ciele.

Upadek duszy.

Wizja wędrówki dusz.

Uczenie się jako przypominanie sobie.

Ku miłości platonicznej.

Projekt państwa doskonałego.

7. System filozoficzny Arystotelesa (384-322 p.n.e.).

Forma a materia, cztery przyczyny, celowość w naturze.

Kosmologia: wieczny, kulisty świat z kulistą ziemią w środku, Pierwszy Poruszyciel.

Rzeczy nieożywione, rośliny, zwierzęta i ludzie. Człowiek jako zwierzę rozumne.

Kontemplacja teoretyczna jako źródło doskonałego szczęścia.

Etyka rozumnego umiaru.

Polityka. Oczyszczająca rola sztuki (katharsis).

Podboje Aleksandra Wielkiego i początek epoki hellenistycznej.

8. System filozoficzny Epikura (341-270 p.n.e.).

Atomy i próżnia.

Powstanie i budowa świata.

Przyjemności głupców i wybory epikurejskich mędrców. Grono przyjaciół i kwiaty w Ogrodzie.

9. Twórcy stoicyzmu: Zenon z Kition (334-262 p.n.e.) i Chryzyp z Soloi (ok.280-ok.204 p.n.e.).

Materia a pneuma, rola logosu.

Świat jako najlepszy z możliwych światów i cykliczność dziejów.

Głupcy a mędrcy: człowiek nie może zmienić swego losu, ale może zmienić swój stosunek do losu.

Eklektyczny stoicyzm Panajtiosa (ok.185-ok.110 p.n.e.) i Posejdoniosa (ok.135-ok.50 p.n.e.).

Rzymscy epigoni stoicyzmu: Seneka (ok.3 p.n.e.-65), Epiktet (ok.50-ok.120), Marek Aureliusz (121-180).

10. Sceptycy przeciw dogmatykom.

„Święty” sceptycyzmu: Pirron z Elidy (ok.365-ok.275 p.n.e.).

Sceptycyzm akademicki Arkezylaosa (ok.316-ok.240 p.n.e.) i Karneadesa (214-129 p.n.e.).

Tropy Ainezydemosa (I w.p.n.e.) i Agryppy w ujęciu Sekstusa Empiryka (ok. 200 n.e.).

11. Uczeni w Aleksandrii.

Dzieło Euklidesa (ok.300 p.n.e.).

Starożytna astronomia: Arystarch z Samos i jego pomiary odległości do Słońca i Księżyca oraz heliocentryczny model świata (ok. 270 p.n.e.).

Matematyczne i fizyczne osiągnięcia Archimedesa z Syrakuz (ok.285-211).

Eratostenesa (ok.285-193) pomiary obwodu Ziemi.

Model ruchów planet Hipparcha (ok.140 p.n.e.).

image_pdf

Niektóre praktyczne przyczyny zmniejszonej etyczności w świecie finansów

5/5 - (2 votes)

Po pierwsze – operacje finansowe, ze swej natury, powinny przynosić zysk w jak najkrótszym terminie, co powoduje, że wzmaga się siła racjonalności technokratycznej. Podmioty działające w świecie finansowym koncentrując się wyłącznie na dopasowaniu najbardziej efektywnego środka dla realizacji tego celu, nie znajdują czasu na refleksję etyczną, a tym bardziej na jej praktyczne wdrażanie. Jak dowiedziono, krótka perspektywa działania nie sprzyja etycznemu postępowaniu, a nawet go całkowicie uniemożliwia przy założeniu zbyt krótkiego terminu.

Po drugie – działania w świecie finansowym ze względu na ideę powiernictwa, wysokie ryzyko oraz złożoność wynikającą z komplikacji samych operacji, obwarowane zostały ogromną ilością procedur, wedle których podmiot podejmujący działanie powinien postępować. „Racjonalność instrumentalna w procesie wyboru określonych strategii wydajnego działania przyjmuje formę racjonalności proceduralnej, wtedy mianowicie, gdy sprowadza się do podporządkowania się standardowym normom proceduralnym”[1].

Jednakże powstały system procedur zwalnia pracownika podejmującego decyzję z krytycznego myślenia i konieczności oceniania, a także zwalnia go z odpowiedzialności za negatywne konsekwencje tej decyzji. Im więcej szczegółowych procedur tym mniej człowieka, a im mniej człowieka tym mniej możliwości etycznej refleksji i decyzji, co do słuszności postępowania. A zatem procedury wprowadzone po to, aby eliminować indywidualną nieuczciwość pracownika oraz nadmiar ryzykownego subiektywizmu jednostki przy podejmowaniu decyzji – obok pozytywnego działania – paradoksalnie doprowadziły także do całkowitego zwolnienia działającego pracownika z odpowiedzialności.

To nie człowiek jest winien, ale ułomna procedura. Zgodnie z ideą posługiwania się procedurą przy podejmowaniu działania nie ma miejsca na zastanawianie się, ale na: zidentyfikowanie sytuacji, wybór adekwatnej procedury oraz wykonanie zadania. Zadanie ma być wykonane przecież zgodnie z obowiązującą procedurą. W tej sytuacji pracownik przestaje być podmiotem moralnym, jakim jest jako człowiek. Na czas realizowania procedury staje się jedynie wykonawcą, środkiem do zrealizowania procedury, żeby nie powiedzieć narzędziem lub maszyną – żywą maszyną. Nikt nie ocenia działania maszyny w aspekcie etycznym. „Przez swoją racjonalizację nowoczesność depersonalizuje”[2].

Właśnie ten stopień odpersonalizowania, odpodmiotowienia pracowników sfery finansowej, którego jednym z najistotniejszych źródeł jest właśnie stworzenie systemu procedur, jest jedną z przyczyn tak dużej obojętności przedstawicieli świata finansów wobec wartości etycznych i ich niezdolności do zinternalizowania tych wartości.

Niektórzy zwolennicy proceduralnego zagwarantowania poziomu usług finansowych – nie bacząc na zaprezentowaną powyżej argumentację – sądzą, iż słabość podejścia proceduralnego dotyczy jedynie złych  procedur i że można ją wyeliminować przez uszczelnianie obowiązujących procedur lub stworzenie nowych, lepszych. Zapominają jednak, że uszczelnianie procedur rozumiane jako akcja rodzi swoją reakcję, podobnie jak coraz lepsze zabezpieczenie w systemach komputerowych rodzi u hakerów skłonność do jego złamania. Ponadto doszczelnianie procedur powoduje ich coraz większą złożoność, a kontrolowanie ich właściwej realizacji, przy tak dużej specjalizacji, nie tylko, że kosztuje, ale wymaga także coraz bardziej specjalistycznej kontroli. Coraz bardziej specjalistyczna procedura wymaga zatem coraz bardziej specjalistycznej kontroli, a wzmacnianie tej specjalizacji przyczynia się do alienacji działań finansowych. To, co obecnie dzieje się w świecie finansowym przekracza zrozumienie nie tylko przeciętnego obywatela, ale także wykształconego ekonomisty, o ile  nie jest specjalistą od finansów. Świat finansów zaczyna się rządzić takimi prawami czy regułami, które przestają być zrozumiałe dla kogokolwiek spoza tego świata. Hermetyczność tego świata nie sprzyja jego  uetycznieniu, a coraz bardziej uszczelniane procedury zamykają świat finansowy w wieży z kości słoniowej.

Alienacji podlegają także instytucje finansowe. Jak zauważał już Platon każda instytucja umiera w końcu od nadmiaru własnej zasady. W przypadku instytucji świata finansowego owym nadmiarem własnej zasady może być przerost racjonalności proceduralnej.

Po trzecie, świat finansów wymaga obecnie coraz wyższych kwalifikacji od zatrudnionych w jego obszarze przedstawicieli. Wysokie kwalifikacje, ze względu na wspomnianą racjonalność technokratyczną, stają się czynnikiem eliminującym podmioty o dużej dozie emocjonalności. Wielu finansistom zarzuca się specyficzne spłaszczenie emocjonalne. W szczytowych punktach transakcji  nie mogą się oni kierować żadnymi innymi względami jak jedynie ekonomicznymi. „Egzystencja tego rodzaju może liczyć na sukces, a nawet jest w ogóle możliwa, tylko w wypadku ponadprzeciętnej inteligencji, występującej w formie określanej jako <spryt>. Pod tym określeniem rozumie się oderwanie mądrości od powiązania z normami rzeczy i idei i jej bezwarunkowe posłuszeństwo interesom personalnym”[3].

Nietzsche charakteryzuje ten rys osobowości: kupiecką zimną mądrością, która z absolutną pogardą reaguje na rzeczy godne poważania[4]. Wysoki poziom profesjonalizmu potrzebny do uprawiania zawodu finansisty staje się swoistego rodzaju czynnikiem „doboru naturalnego” do tego zawodu ludzi o wysokich umiejętnościach logicznego myślenia. Te umiejętności prowadzą z kolei do czysto intelektualnego traktowania ludzi i rzeczy. Zaś takie traktowanie  przybiera nierzadko postać okrucieństwa. Nie jest ono cechą natury finansisty, ale czysto logiczną konsekwencją zadań jakie przed nim stoją oraz zasad obowiązujących w świecie, w którym pracuje.

Do wykonywanie zawodu finansisty predestynowani są przede wszystkim ci, którym w kategoriach arystotelesowskich bardziej chodzi o to, by żyć niż by żyć pięknie, zaś w kategoriach simmelowskich którym brakuje stałej idealnej linii między osobą a treścią życia. Predysponowani są ludzie „pozbawieni korzeni” lub dający się w łatwo wykorzenić. Można powiedzieć, iż najlepszymi do tego zawodu są ci, którzy na pewien sposób są nieokreśleni moralnie. „Nieokreśloność – jak sądzi Chantal Delsol opisując człowieka nowoczesnego – jest wolą błąkania się, niewybierania, a raczej wybierania możliwości przeciwko rzeczywistości, prawdopodobieństwa przeciwko prawdzie, dobrobytu przeciwko dobru, chwili przeciwko czasowi”[5]. Dlatego całkiem zrozumiałe dla wielu postronnych obserwatorów wydaje się związane z niezakorzenionymi „podejrzenie niesolidności”[6].

Do typowych cech finansistów, będących po części wytworem uprawianego zawodu, należy także ruchliwość i zmienność, które w relacjach międzyludzkich stają się przyczyną zaliczenia tych osób do kategorii osób „niepewnych”.

Po czwarte, racjonalistyczna wizja świata (w kontekście racjonalizmu technokratycznego), wysoki profesjonalizm przedstawicieli świata finansów prowadzący do rozwoju myślenia logicznego oraz ich intelektualne, pozbawione emocji traktowanie drugiego człowieka, stają się przyśpieszoną szkołą egoizmu i demonstrowania indywidualizmu, znacznie silniejszego niż ten zakładany przez ekonomię oraz ten społecznie akceptowany. Efektem tej wyjątkowej – szczególnie z perspektywy społecznej – edukacji jest przekonanie przedstawicieli świata finansów o ich absolutnym prawie do realizacji własnego interesu, zarówno interesu reprezentowanej przez nich instytucji jak i interesu indywidualnego. Stąd już niedaleka droga do rozszerzającej się systematycznie skłonności do zapanowywania nad resztą świata. W dzisiejszej gospodarce pieniężnej jakby zapomniano, iż u swych początków działalność finansowa związana była z opcją preferencyjną na rzecz ubogich. Brało się to z znacznie bardziej wspólnotowego widzenia społeczeństwa. Zarówno myśl chrześcijańska jak i żydowska oparte były na idei wspólnoty.

Niech nikogo nie zmyli znana skłonność finansistów do filantropii. W perspektywie wybujałego indywidualizmu i egoizmu zdaje się ona spełniać funkcję  przysłowiowego listka figowego.


[1] H. Juros, Niepodzielna racjonalność….., wyd. cyt., s.188.

[2] Ch. Delsol, Esej o człowieku późnej nowoczesności, tłum. M. Kowalska, Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2003, s.60.

[3] G. Simmel, Filozofia pieniądza, wyd. cyt., s.407

[4] Zob. F. Nietzsche, Pisma pozostałe, tłum. B. Baran, Kraków 1993, s.43.

[5] Ch. Delsol, Esej o człowieku późnej nowoczesności, wyd. cyt., s.73

[6] G.Simmel, s.407. Autor filozofii pieniądza zwraca uwagę, iż w Indiach nazwa pośrednika handlowego określa zarazem kogoś, who lives by cheating his fellow-creatures ( kto żyje z oszukiwania swych ziomków).

image_pdf

Niektóre przyczyny niskiej etyczności w świecie finansów

5/5 - (2 votes)

Brak zainteresowania etyką czy wręcz nieetyczność świata finansów jest dość powszechnie zauważana i to nie tylko w porównaniu z nieekonomicznymi obszarami działalności człowieka, ale nawet w porównaniu z samą działalnością gospodarczą. Należy zatem zastanowić się dlaczego nieomal od początków  refleksji na człowiekiem filozofowie (np. Arystoteles, Tomasz z Akwinu), a także przedstawiciele kościoła (chrześcijanie czy muzułmanie) mieli tak dużo wątpliwości, co do działalności zwanej dzisiaj finansową. Nawet gdyby uznać te podejścia za historyczne (czytaj: przemijalne) wraz z przedstawianymi przez ich przedstawicieli argumentami, to ilość oraz charakter afer oraz ukształtowane w efekcie tego oblicze świata finansowego nadal nie pozwalają ani na chwilę uwolnić się od wątpliwości czy niepokoju wobec nie najwyższego poziomu działań podejmowanych w sektorze finansowym.

Być może przyczyny zmniejszonej etyczności tego świta leżą w samym charakterze prowadzonej w jego obszarze działalności. Spróbujmy je zatem odnaleźć.

„Moralność funkcjonująca w danej społeczności i względem niej relatywna jest rezultatem akumulacji doświadczeń historycznych prowadzących do wykształcenia się korzystnych dla tej wspólnoty regulacji zachowań międzyludzkich. Stopień komplikacji zaleceń moralnych wzrasta przy tym wraz z rozwojem procesu dyferencjacji społecznej, związanej – jak wiadomo – z coraz większym skomplikowaniem stosunków międzyludzkich”[1].

We współczesnym świecie najwyższy poziom komplikacji osiągnęły relacje międzyludzkie w przestrzeni gospodarczej. Najbardziej jednak złożone zdają się relacje w jakie wchodzą uczestnicy rynków finansowych. Jeśli jednak – jak zauważono wcześniej stopień komplikacji zaleceń moralnych wzrasta wraz ze złożonością relacji międzyludzkich oraz stopniem dyferencjacji społecznej to nie trudno się domyśleć, że przed przedstawicielami świata finansów powinien zostać postawiony najbardziej skomplikowany zestaw zaleceń moralnych. Jeśli do tego dołożymy specyfikę działalności finansowej ze swej istoty przesuwającej etyczność na plan dalszy oraz związany z tym aktualny zły wizerunek świata finansów, to zadanie sformułowania zestawu odpowiednich zaleceń moralnych oraz ich wdrożenie staje się zadaniem coraz trudniejszym.

Dodatkowym utrudnieniem jest mentalność przedstawicieli świata finansów, będąca specyficzną mieszanką ich cech osobowościowych oraz nawyków i skłonności zrodzonych w trakcie uprawiania zawodu.  Co do tych drugich warto zauważyć, iż będąc efektem zawodowej edukacji są bardzo trudne do usunięcia, o ile nie zostanie zmieniona specyfika zawodu – to po pierwsze. A po drugie, choć są wytworem sztucznym, to znacznie bardziej niebezpiecznym niż niektóre zagrożenia naturalne, podobnie jak bardziej niebezpieczne dla współczesnego człowieka są zmutowane wirusy niż te, w podstawowej postaci. Korzystając jeszcze z tego biologicznego porównania pozwolę sobie przywołać metaforę jaką swojego czasu użył prof. Paul H. Dembiński na określenie przedstawiciela świata finansów. Jest to istota, która została w sposób sztuczny stworzona w laboratorium, ale uciekła swym twórcom i teraz jako niedokończona w akcie twórczym, może stanowić zagrożenie dla całej społeczności.

Biorąc to wszystko pod uwagę, sformułowanie zestawu odpowiednich zaleceń moralnych dla świata finansowego zdaje się zadaniem, niezależnie od tego jak trudnym), nie tylko koniecznym, ale i niezwykle pilnym.

Problem – przyczyny kłopotów z pieniędzmi

  • duża pokusa
  • zastępowalność
  • pieniądz wirtualny
  • władza pieniądza
  • brak kontroli
  • pseudozaufanie

Czy to przypadek że financiere oznaczające finansować jest w języku z którego to słowo pochodzi bliskie fonetycznie słowu finansser – kręcić, mataczyć działać podstępnie.

Dzisiaj mamy do czynienia ze specyficzną sytuacją kiedy nie tylko świat finansowy wykorzystuje  człowieka, ale bardzo się wyalienował i zagraża na wielu frontach człowiekowi.


[1] A. Przyłębski, Posłowie, wyd. cyt., s. 493)

image_pdf

Hayekowska obrona klasycznego liberalizmu

5/5 - (1 vote)

z pracy magisterskiej

Friedrich August von Hayek (1899-1992) podjął trudną rolę obrony założeń liberalizmu klasycznego w warunkach rosnącego znaczenia liberalizmu socjalnego, wzmacnianego istnieniem systemu państw socjalistycznych. Choć urodzony w Austrii, uważał się za obywatela brytyjskiego, był jednak obywatelem świata i znany na całym globie jako długowieczny ekonomista i filozof. Uczestniczył w Kollokwium Lippmana, które z jego inicjatywy kontynuowało działalność w duchu odrodzenia liberalizmu klasycznego jako Stowarzyszenie Mont-Pelerin. Jego wpływowe dzieła, takie jak „Czysta teoria kapitału” (1940), „Droga do niewolnictwa” (1944), „Konstytucja wolności” (1960) oraz trzytomowe „Prawo, ustawodawstwo i wolność” (1973, 1976, 1979), należą do klasyki liberalizmu. W 1974 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii.

Hayek, uczeń Friedricha von Wiesera oraz protegowany i kolega Ludwiga von Misesa, był najbardziej reprezentatywnym teoretykiem Szkoły Austriackiej z wyróżniającej się generacji. W anglojęzycznym świecie odnosił największe sukcesy spośród wszystkich propagatorów idei austriackich. Miażdżący atak Misesa na centralne planowanie zmienił Hayeka w leseferystę, wraz z takimi współczesnymi mu postaciami, jak Wilhelm Ropke, Lionel Robbins i Bertil Ohlin. To właśnie w tym okresie zaczął uczęszczać na słynne Privatseminar Misesa.

Wewnątrz Szkoły Austriackiej wpływ Hayeka, mimo swej niewątpliwej doniosłości, stał się celem pewnych kontrowersji. Jego nacisk na spontaniczny porządek i jego prace dotyczące kompleksowości systemów odcisnęły się szeroko wśród wielu przedstawicieli tej szkoły. Inni podkreślali jego prace na temat ekonomii technicznej, szczególnie te dotyczące kapitału i cykli koniunkturalnych, zwracając uwagę na napięcie występujące między niektórymi poglądami Hayeka i Misesa na porządek społeczny. Hayek skupiał się na granicach rozumu, opierając swoją obronę kapitalizmu na jego umiejętności używania ograniczonej wiedzy i uczenia się na zasadzie prób i błędów, podczas gdy Mises był racjonalistą i utylitarystą.[1].

Główne założenia filozofii politycznej Hayeka są niezwykłe i zaskakujące, ponieważ polegają na odrzuceniu racjonalizmu w kierowaniu i kontrolowaniu procesów społecznych. Zdaniem Hayeka, procesy społeczne są przypadkowe i nieprzewidywalne, a fundamentalistyczny liberalizm klasyczny uznaje mikroekonomię jednostki, a nie makroekonomię państwową. Hayek przeciwstawiał doskonalszy porządek ekonomiczny spontaniczny – niedoskonałemu porządkowi ekonomicznemu narzucanemu przez państwo. Uważał, że ingerencja państwa w sprawy wolnego rynku prowadzi do kolektywizmu, socjalizmu, nazizmu i totalitaryzmu. Wierzył, że liberalne państwo – demonarchia – wolne od nadużyć demokracji, z rządem prawa i respektujące pluralizm oraz podział władzy, jest w stanie zapewnić prawidłowe funkcjonowanie całego życia społecznego[2].

Hayek, niemal rówieśnik całego XX wieku, uważał liberalizm klasyczny za wciąż nowoczesną filozofię polityczną, która z wiekiem staje się coraz bardziej żywotna i młodsza. To dzięki niemu i jego badaniom na temat cyklicznych wahań w gospodarce, Szkoła Austriacka zyskała uznanie w głównym nurcie naukowym. Jego wkład został doceniony przez przyznanie Nagrody Nobla w 1974 roku. Teorię cykli przedstawił pierwotnie Ludwig von Mises w 1912 roku, a Hayek kontynuował jego myśl i wyjaśniał brytyjskiemu środowisku naukowemu przyczyny popadania gospodarki w sekwencje boom/kryzys w latach 30-tych. Niestety, prezentacja Hayeka zawierała wiele technicznych zagadnień i zaawansowanej terminologii, co utrudniało jej zrozumienie dla większości osób. W dodatku pomijał jeden istotny aspekt, o którym Mises nie zapomniał w swojej analizie, mianowicie problem „nadkonsumpcji”, co nie pozwoliło na spójne uzupełnienie teorii Hayeka.[3]

Hayek spędził w Stanach Zjednoczonych mniej niż dwadzieścia lat, ale jego wpływ na powojenną myśl konserwatywną był ogromny. Jego działalność naukowa i społeczna, poprzez Mont-Pelerin Society i inne stowarzyszenia, a także publikacje, odegrały kluczową rolę w kształtowaniu kierunku myślenia konserwatywnego. Szczególnie ważne były książki „Droga ku niewolnictwu” i „Konstytucja wolności”. Ta druga, opisująca teorię konserwatyzmu społeczno-politycznego dostosowanego do rzeczywistości „państwa dobrobytu”, jest uznawana za najpełniejszy wykład tego poglądu i wciąż jest powoływana przez licznych myślicieli i polityków konserwatywnych. Rola Hayeka w Stanach Zjednoczonych uzasadnia szczegółowe rozpatrzenie jego poglądów w kontekście amerykańskich doktryn politycznych. Można powiedzieć, że Hayek dla amerykańskiego konserwatyzmu jest tym, kim dla radykalizmu lewicowego jest Herbert Marcuse.[4]

Wybór koncepcji F. von Hayeka do prezentacji sposobów rozwiązania ogólnych dylematów etycznych związanych z procesem gospodarowania nie jest przypadkowy. Koncepcja ta, będąca przeciwwagą dla rozwiązań monetarystycznych (M. Friedman) i keynesowskich (J. M. Keynes), ma charakter neoliberalny, z wyraźnymi akcentami filozoficznymi i społecznymi. Nie dziwi więc, że Hayek uważa A. Smitha, A. Fergusona i D. Hume’a za niekwestionowanych twórców liberalizmu w aspekcie polityczno-prawnym, moralnym i metodologicznym. Dla F. von Hayeka najważniejszą zasadą organizującą działania w sferze gospodarczej jest wolność, rozumiana jako brak personalnego przymusu. Dlatego uważa, że wielkim osiągnięciem nowoczesnych społeczeństw jest możliwość korzystania z wolności przez osoby nie posiadające własności. Mówiąc o podstawowych warunkach sfery prywatnej jednostki, zalicza do nich własność prywatną i zasadę dobrowolności zawierania umów.[5]

Jednocześnie pojęcie wolności[6] Hayek precyzuje poprzez koncepcję abstrakcyjnych reguł, które minimalizują konieczność przymusu ze strony państwa. Podkreśla przy tym fakt społecznych ram funkcjonowania jednostki i przyznaje, że wolność jako najważniejsza wartość życia jednostki nie może być nieograniczona.[7]

W ujęciu Hayeka, wolność oznacza brak przymusu. Dominuje negatywna koncepcja wolności, wskazująca na okoliczności „wolności od” czegoś. W ramach wolności pojęcie niezależności jest istotne, co praktycznie wiąże się z posiadaniem bogactwa. Zakres tak rozumianej niezależności jest bezpośrednio związany z funkcjonowaniem wolnokonkurencyjnej gospodarki, gdzie pojawiają się szersze możliwości rozwinięcia własnej inicjatywy, większej skali wyboru oraz większych możliwości eksperymentowania. Sprawiedliwość tego systemu jest osiągalna dzięki wolnorynkowym mechanizmom dystrybucji dochodów. Wolność w warunkach państwowych powinna stwarzać jednostce możliwości najbardziej racjonalnego kształtowania swojej aktywności.[8]

Wolność (liberty) nie jest jedynie zbiorem praw lub swobód (freedoms) przysługujących jednostce. Istnieje różnica między wolnością a swobodami, taka jak między warunkami, w których dozwolone jest wszystko, co nie jest zakazane przez szczegółowe przepisy, a tym, co jest explicite wyszczególnione jako dozwolone. Wolność jest zatem pewnym stanem społecznym i indywidualnym, nie tylko prawnym. Wolność nie ogranicza się jedynie do wolności myśli, słowa, wiary, publikacji i badań, postulowanej przez rewolucjonistów i liberałów. Równie ważna jest wolność działania, w której zawarta jest „wolność ekonomiczna”. Ta ostatnia zresztą często służy jako środek do realizacji celów pozaekonomicznych.[9]

W koncepcji Hayeka, wolność to coś więcej niż tylko prawo i możliwość działania. Konstytutywną cechą wolności jest odpowiedzialność moralna. Dysponując możliwością wyboru, jednostka musi również ponosić konsekwencje swojego działania. Co więcej, tylko w warunkach wolności można mówić o rzeczywistej odpowiedzialności moralnej. Czyn ma wartość moralną tylko w warunkach wyboru; przymus wyłącza nie tylko odpowiedzialność, ale także wszelką moralną ocenę czynu. Można powiedzieć, że ktoś postąpił dobrze tylko wówczas, gdy mógł postąpić źle i odwrotnie. W ten sposób wolność staje się dla Hayeka podstawą wszelkiej etyki, a przez to – całego zorganizowanego społeczeństwa i wszelkich stosunków między ludźmi.

Liberalizm koncentruje się przede wszystkim na ograniczeniu uprawnień przymusu każdego rodzaju rządu, czy to demokratycznego, czy innego, podczas gdy dogmatyczny demokrata zna tylko jedno ograniczenie rządu – aktualną opinię większości. Różnica między tymi dwoma ideałami staje się bardzo wyraźna, gdy wskażemy ich przeciwieństwa: dla demokracji są nimi rządy autorytarne, dla liberalizmu – totalitaryzm. Żaden z tych systemów nie wyklucza automatycznie drugiego: demokracja może równie dobrze rządzić metodami totalitarnymi, a rząd autorytarny może stosować zasady liberalne. Jeśli demokracja jest środkiem ochrony wolności, to wolność jednostki jest nie mniej istotnym warunkiem funkcjonowania demokracji.[11]

Chociaż demokracja jest prawdopodobnie najlepszą formą ograniczonych rządów, staje się absurdem, gdy przekształca się w rządy nieograniczone. Przymus ma miejsce, gdy działania jednej osoby są podporządkowane woli innej osoby, jej celom, a nie własnym celom tego pierwszego. W takim przypadku, osoba przymuszana nie dokonuje w ogóle wyboru; gdyby tak było, nie można by mówić o jej „działaniu”. Przymus jest zatem złem, ponieważ uniemożliwia pełne rozwinięcie zdolności umysłowych jednostki, a w konsekwencji jej największy wkład w życie społeczności. I chociaż człowiek pod przymusem nadal zrobi to, co może być najlepsze dla niego w danej chwili, jedyny pełny plan, któremu podporządkowane są jego działania, znajduje się w umyśle kogoś innego.[12]

W koncepcji Hayeka nie można pogodzić wolności z centralnym planowaniem całej działalności ekonomicznej społeczeństwa. Im więcej państwo planuje, tym mniejsze pole działania pozostaje dla jednostek, które stają się w ten sposób narzędziem w rękach planisty. „Państwo przestaje być użytecznym mechanizmem przeznaczonym do pomagania jednostkom w jak najpełniejszym rozwoju ich osobowości, a staje się instytucją 'moralną’ – gdzie słowo 'moralna’ nie zostało użyte jako przeciwieństwo słowa 'niemoralna’, lecz charakteryzuje instytucję, która narzuca swoim członkom własne poglądy na wszelkie kwestie moralne, niezależnie od tego, czy te poglądy są moralne, czy wysoce niemoralne”.[13]

W ujęciu Hayeka, państwo socjalistyczne charakteryzuje się arbitralnością w ustalaniu wspólnej hierarchii celów i wspólnej skali wartości. „Dobrobytu i szczęścia milionów nie da się zmierzyć na jednej skali. Nie można go adekwatnie wyrazić jako jedynego celu, a jedynie jako hierarchię celów, rozległą skalę wartości, na której każda potrzeba każdej osoby ma swoje określone miejsce. Nie tylko nie posiadamy takiej wszechogarniającej skali wartości, ale żaden umysł nie jest w stanie objąć nieskończonej wielkości potrzeb różnych ludzi rywalizujących o dostępne środki ich zaspokajania i przypisać określoną wagę każdej z nich”. Błąd socjalistów, zdaniem Hayeka, polegał na niedostrzeganiu faktu, że całość gospodarki jest z konieczności porządkiem samorzutnym i nie da się jej odtworzyć tak, aby operatorzy tego planowego porządku mogli sprawować kontrolę nad jej organizacją.[14]

Według zwolenników planowania gospodarczego, dążących do realizacji własnych celów, samo zaprojektowanie najbardziej racjonalnego niezmiennego schematu, w ramach którego poszczególne jednostki działałyby zgodnie z własnymi planami, nie tylko jest niewystarczające, lecz w ogóle nie jest żadnym planowaniem. Ich zdaniem takie liberalne (oparte na stworzeniu ram prawnych i warunków konkurencji) planowanie nie jest w stanie uwzględnić i zrealizować konkretnych poglądów na temat określonej z góry dystrybucji dochodów. „Planiści domagają się centralnego kierowania całą działalnością gospodarczą według jednego planu, ustalenia, w jaki sposób zasoby społeczne winny być świadomie kreowane, by służyły konkretnym celom w określony sposób”. Według Hayeka, członkowie społeczeństwa powinni mieć w określonych granicach swobodę realizowania własnych planów na podstawie wyznawanych przez siebie wartości, prawo do wyznaczania własnych celów na podstawie własnych preferencji. Taki punkt widzenia nie wyklucza uznania przez jednostki pewnych celów społecznych. W przekonaniu Hayeka, wspólne działania członków społeczeństwa muszą wynikać z identycznych potrzeb wielu jednostek.[15]

Powinny być zatem ograniczone do przypadków, w których istnieje zbieżność indywidualnych poglądów, ocen, wartości.[16]

Wspólnym celem wszystkich socjalistycznych ruchów była nacjonalizacja „środków produkcji, dystrybucji i wymiany”, tak aby wszelka działalność gospodarcza mogła być podporządkowana, zgodnie z wszechobejmującym planem, pewnemu ideałowi sprawiedliwości społecznej. W odróżnieniu od socjalizmu, pojęcie państwa opiekuńczego (welfare state) nie ma sprecyzowanego znaczenia. Określenia tego używa się czasami do opisu takiego państwa, które „troszczy się” w jakiś sposób o problemy inne niż utrzymanie prawa i porządku.[17]

Chociaż niektórzy teoretycy żądali, żeby działalność państwa ograniczała się do tego ostatniego zadania, to jednak takie stanowisko nie wynika z zasady wolności. Państwo może działać w sposób opiekuńczy, pod jednym warunkiem: że państwowe środki przymusu będą rygorystycznie ograniczone. Innymi słowy, państwo może realizować cele społeczne, tak długo jak nie narusza indywidualnych swobód i praw obywateli.[18]

W praktyce, państwo opiekuńcze może przyjmować różne formy, w zależności od konkretnej polityki społecznej i gospodarczej. Może obejmować takie działania jak: system ubezpieczeń społecznych, powszechny dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej, czy wsparcie dla osób ubogich i bezrobotnych. Ważne jednak, aby państwo opiekuńcze działało w ramach liberalnych zasad, które szanują wolność jednostki i pozwalają na realizację własnych planów życiowych.[19]

W ujęciu Hayeka, wolność jednostki i ograniczenie wpływu państwa na życie obywateli są kluczowe dla rozwoju społeczeństwa. Chociaż demokracja i państwo opiekuńcze mogą być kompatybilne z liberalizmem, istotne jest, aby zachować równowagę między wspólnymi celami społecznymi a swobodą jednostek. W ten sposób możliwe jest stworzenie społeczeństwa, które równocześnie chroni wolność jednostki i dąży do realizacji celów społecznych.[20]

W istocie, żaden współczesny rząd nie ograniczył się do „indywidualistycznego minimum”, które mu wyznaczano od czasu do czasu. Jeżeli państwo pragnie nie tylko ułatwiać obywatelom osiąganie określonego poziomu życia, ale również gwarantować, że każdy go osiągnie, może to osiągnąć jedynie pozbawiając jednostki wyboru w tej kwestii. W rezultacie państwo opiekuńcze ewoluuje w państwo „domowe” (household state), gdzie władza paternalistyczna kontroluje większość dochodów społecznych i rozdziela je pomiędzy jednostki w formie i ilościach, które uznaje za odpowiednie. Chociaż zwolennicy zwiększenia uprawnień państwa zawsze opowiadali się za ich maksymalną koncentracją, rzecznicy wolności jednostki z zasady domagali się decentralizacji.[21]

Istnieją przekonujące argumenty za tym, że działalność samorządów (local authorities) jest zazwyczaj najlepszym rozwiązaniem, gdy nie można polegać na prywatnej przedsiębiorczości w zapewnieniu określonych usług i gdzie potrzebne jest działanie zbiorowe. Takie rozwiązanie łączy zalety prywatnego przedsięwzięcia i unika zagrożeń typowych dla państwa opartego na przymusie. Rywalizacja między samorządami czy większymi jednostkami organizacyjnymi na danym obszarze, na którym istnieje swoboda przemieszczania się, pozwala na eksperymentowanie z różnymi metodami i zapewnia większość warunków swobodnego rozwoju.[22]

Hayek dopuszczał działalność państwa w sferze gospodarczej i społecznej, o ile państwo zrezygnowałoby z stosowania przymusu. Dla liberałów ani ideały moralne, ani religijne nie uzasadniają przymusu, podczas gdy zarówno konserwatyści, jak i socjaliści nie uznają takich ograniczeń. To także wyjaśnia, dlaczego były socjalista łatwiej znajdzie duchowe schronienie w ramionach konserwatystów niż liberałów.[23]

Jest możliwe, że postulat Hayeka dotyczący ograniczenia uprawnień państwa do działalności nieprzymuszającej był podyktowany przyczynami ideologicznymi. Widać to wyraźnie w stosunku Hayeka do różnych rodzajów monopolu. Monopol państwowy jest negatywny. Hayek sprzeciwiał się wszelkim próbom narzucania społeczeństwu świadomie wybranego modelu dystrybucji, niezależnie od tego, czy miałby to być system równości czy nierówności. Jeżeli chcemy zachować wolne społeczeństwo, kluczowe jest uznanie, że fakt, iż jakiś cel jest pożądany, nie stanowi wystarczającego uzasadnienia dla zastosowania przymusu.

Wolnokonkurencyjny rynek, który różnicuje dochody poszczególnych jednostek, odzwierciedla społeczną użyteczność każdej z nich. Jest to komutatywne pojmowanie sprawiedliwości, znane z dotychczasowej tradycji doktrynalnej, oparte na zasadzie swobodnie zawieranych umów, w tym umów o pracę. Sprawiedliwość komutatywna gwarantuje rynkową wartość każdego dobra, odrzucając jakiekolwiek aksjologiczne wartości czy hierarchię potrzeb i wartości funkcjonujących ponad rynkiem. Przyjęcie sprawiedliwości komutatywnej gwarantuje, według neoliberalistów, poczucie wolności, nie tylko w znaczeniu rynkowym, ale także politycznym, moralnym, a przede wszystkim w sferze prywatnego życia jednostki.[24].


[1] P. Klein, Friedrich August von Hayek, tłum. J. Lewiński, mises.pl/76 (stan na 7. VI. 2007)

[2] Społeczeństwo – twierdzi Mises – jest społeczną kooperacją, zbiorową akcją, podziałem pracy i jej połączeniem. Pomimo tego odrzuca on stanowisko „politycznie poprawnych”, którzy postrzegają społeczeństwo jako myślącą jedność twierdząc, iż społeczeństwo wierzy, „że to”, czy społeczeństwo wierzy „że tamto”. Zob. William H. Peterson, Ludwig von Mises – wolność kontra wszechmocny rząd, tłum. A. Łaska, kapitalizm.republika.pl/misesbiog.html (stan na 7. VI. 2007)

[3] R. Tokarczyk, op. cit., s. 57 i 58.

[4] M. Machaj, J. Lewiński, Szkoła austriacka o filozofii i o cyklach, mises.pl/154 (stan na 7. VI. 2007)

[5] W. Osiatyński, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański, Warszawa 1984, s. 40 i 41.

[6] D. Walczak – Duraj, Ład etyczny w gospodarce rynkowej, Łódź 2002, s. 257.

[7] Ibidem, s. 258.

[8] Hayek podkreśla, że „wolność wymaga, by jednostka mogła dążyć do swoich własnych celów: ten, kto jest wolny, w czasie pokoju nie jest skrępowany wspólnymi, konkretnymi celami własnego społeczeństwa. Wolność osobistej decyzji staje się możliwa dzięki odgraniczeniu odrębnych praw jednostki (np. praw własności) oraz wyznaczaniu dziedzin, w których każdy może dysponować znanymi sobie środkami do realizacji własnych celów. Szerzej na ten temat: F. A. von Hayek, Zgubna pycha rozumu. O błędach socjalizmu, Kraków 2004, s. 98 – 101.

[9] A. Sylwestrzak, op. cit., s. 478 i 479.

[10] W. Osiatyński, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański…, s. 46.

[11] Ibidem.

[12] F. A. von Hayek, Konstytucja wolności, Warszawa 2006, s. 112 – 124.

[13] Ibidem, s. 141 – 142.

[14] K. Kostro, Hayekkontra socjalizm, Warszawa 2001, s. 111 – 113.

[15] P. Klein, Friedrich August von Hayek, tłum. J. Lewiński, http://www.mises.pl/76 (stan na 7. VI. 2007)

[16] W. Banach, Spontaniczność a planowanie. Wokół filozofii społecznej Friedricha A. von Hayeka, Poznań 2003, s. 132.

3 K. Kostro, op. cit., s. 114.

[18] Zdaniem Hayeka centralne planowanie ekonomiczne jest skazane na niewydolność. Socjalistyczny egalitaryzm, zabijając indywidualną inicjatywę, prowadzi do negatywnej selekcji. Przede wszystkim jednak – dowodził austriacki ekonomista – każda interwencja państwa w swobody gospodarcze to początek drogi wiodącej do państwowej kontroli nad całym życiem społeczeństwa. Czyli właśnie do zniewolenia. Zob. Biblioteka Myśli, Droga do zniewolenia, „Newsweek” nr 20, 2005, s. 4.

[19] F. A. von Hayek, Konstytucja wolności…, s. 251 – 261.

[20] W. Osiatyński, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański…, s. 61.

[21] F. A. von Hayek, Konstytucja wolności…, s. 383 – 388.

[22] W. Osiatyński, Współczesny konserwatyzm i liberalizm amerykański…, s. 61.

[23] A. Sylwestrzak, op. cit., s. 479.

[24] Ibidem, s. 480.

image_pdf