Krytyka ustroju demokratycznego na podstawie Księgi VIII „Państwa” Platona

5/5 - (1 vote)

Platon w „Państwie” opisuje zwyrodnienia ustrojów. Tak między innymi timokracje, oligarchie, demokracje i tyranie. Demokracja będzie rodzić się z oligarchii i poprzedzać tyranie. Jego krytyka dotyczy zwyrodniałej demokracji, która łączy się z pojęciem demagogii, ma na myśli demagogiczny charakter demokracji. Nie opisuje z żaden sposób współczesnego nam ustroju zwanego demokratycznym. Pojęcie „wolności”, tak ważne dla demokracji, u Platona jawi się bardziej jako samowola. Filozof skupia się na patologii tego ustroju.

W jaki sposób demokracja wykwita niejako z oligarchii – pyta filozof. Oligarchia hołduje bogactwu, ludzie zatracają wartości moralne, skupiają się na zdobywaniu bogactwa. Przemija jedno pokolenie, następne rodzi się już bez owych wartości. Synowie zaczynają wydawać majątki odziedziczone po ojcach. Wydawaniu pieniędzy towarzyszy dalszy upadek cnot moralnych, ludzie słabną moralnie jak i fizycznie. W oligarchii mieliśmy do czynienia ze zróżnicowaniem obywateli, jedni byli bardzo bogaci, inni biedni. Biedni w takiej sytuacji jak tylko bogaci dostatecznie zesłabną przejmą władzę w państwie, ogłaszając równość obywateli i czyniąc suwerenem naród. Pojawia się w tym momencie zasadniczy punkt platońskiej krytyki. Kluczowym pojęciem dla tak pojętej demokracji będzie wolność. Jest to jednak wolność niesprzęgnięta z żadnymi wartościami. Wartości zatraciło już wszakże społeczeństwo oligarchiczne. Taka wolność szybko przeradza się w samowolę ludu. Każda warstwa społeczeństwa robi to na co ma ochotę. Urzędy są przydzielane najczęściej losowo. Sprawiedliwość jest bardzo pobłażliwa. Wyroki są często nie wykonywane. Platon pisze:

„ czyś nie widział w takim państwie ludzi skazanych na śmierć albo na wygnanie, którzy mimo to siedzą na miejscu i kręcą się po mieście, jakby się nikt o takiego nie troszczył i jakby go nikt nie widział”[1].

W państwie demokratycznym ludzie hołdują szeroko pojętej wolności, będą robić co im się rzewnie podoba, a tłumaczyć będą to odwołując się właśnie do zdeformowanego pojęcia wolności. Nie tylko sama wolność ulega metamorfozie w samowolę. W obliczu samowoli dochodzi do przemianowania innych wartości. Tak brak w umiaru w wydawaniu pieniędzy będzie nazwane sknerstwem, szacunek za głupotę. Podsumowując wszelkie „dawne” wartości, które w jakikolwiek sposób będą ograniczały samowolę obywateli będą jawić się jako negatywne. Z kolei będą gloryfikowane takie postawy jak: arogancja, która będzie nazywana dobrym wychowaniem, anarchia – wolnością, bezczelność – męstwem. Wszelkie tego typu zabiegi mają na celu zapewnienie życia ludziom w przyjemności, samowoli. Nieuchronnie z tym oczywiście łączy się upadek społeczeństwa. Ludzie bez wartości oddający się tylko przyjemnością. Jest to okres przygotowawczy do kolejnej skrajności, a mianowicie tyranii, tutaj samowola zmieni się w niewolę.

Platon obnaża ustrój demokratyczny i pokazuje go takimi jaki jest naprawdę. Zdejmuje z niego „pstry płaszcz malowany we wszystkie możliwe kwiatki”[2], czyli piękne pojęcia jak wolność czy równość. Pokazuje, że w rzeczywistości te wartości są zdeformowane, zmienione pod dyktando ludu, któremu zależy jedynie na własnych przyjemnościach. Tutaj każdemu wszystko wolno, wszyscy są równi, robią to na co mają ochotę. Pojawia się pewna wybiórczość . Obywatele hołdują tym postawom, które są dla nich wygodne i użyteczne w danym momencie. W samowoli obywateli jawi się słabość państwa jako całości, jako jednego organizmu. Tutaj obywatel jeśli chce może iść glosować, może brać udział w życiu publicznym i politycznym, jeśli mu to nie odpowiada nikt krzywdy mu nie zrobi. Jeśli chce może iść na wojnę, jeśli nie – wcale nie musi. Takie państwo jest słabe w obliczu jakiś problemów wewnętrznych jak i zewnętrznych. W obliczu niebezpieczeństwa każdy może się odwrócić plecami czy umyć ręce. Nie ma odpowiedzialności, odpowiedzialnym może być jedynie cały naród, który żyje wszakże w obojętności.

Kto sprawuje władzę w takim państwie? Można powiedzieć ogólnikowo, że ludzie. Przyglądając się dokładniej, widzimy, że ludzie sprawujący urzędy, wcale nie muszą być wybitnymi filozofami, ludźmi cnotliwymi, wykształconymi itd. Wystarczy ogłosić, że jest się przyjacielem ludu, ot recepta na zdobycie władzy w takim państwie. Nie istnieje żadne inne kryterium wyboru władcy czy ludzi sprawujących urzędy. Jeden powie, że kocha lud, obywatelu mu hołdują i przyklaskują, przychodzi po nim następny i następny. Ludzie dalej są zadowoleni, byle żyło im się przyjemnie, w ułudzie wolności i szczęścia.

Nie ma rozsądku w życiu obywateli demokratycznego państwa. Namiętności zmieniają się jak w kalejdoskopie. Platon opisuje przypadek jak to ktoś raz się upija przy muzyce fletów, następnego dnia żyje o wodzie i się odchudza, później się zapala to gimnastyki czy rządzenia[3]. Zmiana postaw przychodzi spontanicznie, nie ma tym rozmysłu, planowania, życia wedle jakiś reguł czy zasady. Zasadą jest tylko i wyłącznie namiętność danej chwili. Tak rządzący zmieniają się jak w kalejdoskopie jak i upodobania ludu. Jest to niesamowita niestabilność takiego ustroju, gdzie przez obywateli nazywana jest eufemistycznie różnorodnością.

Pojawia się kolejny problem, kto ma bronić takiego państwa. W obliczu zagrożenia ludzie rozkochani w przyjemnościach doczesnych, rozpuście, winie i śpiewie na wojnę nie pójdą. Nikt ich nawet nie zmusi do tego. Być może do walki zapalą się barbarzyńcy, ludzie agresywni, czerpiący przyjemność z walki i rozlewu krwi, Pytanie brzmi czy wojownika nie powinny określać cnoty takie jak męstwo, siła, oddanie słusznej sprawie, lojalność wobec swojego państwa. Nie znajdą się tacy ludzie w demokratycznym ustroju. Widzimy jego zewnętrzną słabość a wręcz bezbronność. Dlatego, że w takim ustroju nie dba się o wychowanie, poszanowanie wartości, ich utrwalanie. Życie według sztywnych zasad, konserwatywnych i twardych jest piętnowane przez ogół oddający się namiętnościom. Zasady nie dają przyjemności. Jest to wielka krótkowzroczność ludu, żeby nie powiedzieć głupota. Platon mówi, ze państwo jest odzwierciedleniem swoich obywateli, tak ich zmienność, krótkowzroczność, w ich mniemaniu „różnorodność” rzutuje na ustrój i obraz państwa[4].

Państwo bez zasad, tak chyba można określić demokracje jaką przedstawia na filozof w „Państwie” i myślę, że nie będzie to nadużyciem. Ustrój ten niebezpiecznie zbliża się do granicy, za która jest anarchia, która wcześniej czy później przeradza się w tyranię. Brak zasad ma swoje korzenie już w ustroju oligarchicznym, a demokracja jest jego kontynuacją. Pogłębiony zostaje liberalizm i obojętność. Obywatele zadowalają się czczymi obietnicami i komplementami ze strony rządzących. Takie zepsucie obywateli postępuje już od ich najmłodszych lat, brak wychowania utrwala im takie cechy. Platon pisze, że należałoby od najmłodszych lat wpajać wstrzemięźliwość czy umiar w czerpaniu przyjemności. Później jest to niewykonalne, nawet nikt nie ma takich ambicji, żeby to zmieniać w tym państwie. Nauczyciel w państwie demokratycznym nie jest szanowany przez uczniów. Zaczyna im pobłażać i panuje szeroko pojęta swoboda. Klasyczne grackie pojęcie paideii ulega destrukcji w ustroju opisywanym przez filozofa.

Również pobłażliwość widoczna jest w postępowaniu rządzących, raczą oni lud swój wolnością i swobodą, karami zamiast złoczyńcom grożą oligarchom. Nie można nazwać demokracji platońskiej państwem prawa. Prawo jest, jednak nie jest egzekwowane, stosowane jest wedle uznania przez rządzących, tak jak im jest wygodnie. Dba się właśnie głownie o wygodę obywateli w złym tego słowa znaczeniu.

Wszelakie zasługi obywateli, choć słuszne nie są doceniane. Tak, jak pisze Platon, osadnik będzie równy staremu osiadłemu obywatelowi, ojciec synowi, nauczyciel uczniowi[5]. Nie są cenione rzeczywiste zasługi czy cnoty, lecz czcze obietnice, fałszywe schlebianie ludowi, anarchia pod maską wolności. Lud właściwie jest ślepy na zasługi obywatela, zależy mu jedynie na własnej przyjemności. W świetle takiej obojętności nie ma mowy o jakimś rozwoju państwa, lecz wręcz o jego postępującym upadku. Dokonuje się roztrwanianie dorobku starszych, dorobku państwa, nazywane jest to „hojnością”. Postępujący zanik cnót i wartości, brak planowania, życia i rządzenia z rozmysłem również temu sprzyja. Można powiedzieć, że tak pojęta demokracja jest ustrojem bez przyszłości, nie daje przyszłości państwu. Jak można mówić o przyszłości, skoro brak jest planowania, umacniania wartości, postaw godnych podziwu i szacunku. Demokracja żyje teraźniejszością, namiętnością, Społeczeństwo rozbite i niejednolite, gdzie każdy dba o własną przyjemność, a nie interesuje go sprawa państwa jako całości jest konsekwencją wcześniej nakreślonego obrazu obywateli. Nielojalność i obojętność obywateli jest olbrzymim zagrożeniem dla ustroju, nie ma mowy tutaj o rzeczywistym i prawdziwym dbaniu o rozwój czy pozycje państwa.

Platon w bardzo dokładny sposób przedstawił krytykę patologii ustroju nazwanej demokracją. Pokazał jak rodzi się z oligarchii i zmierza do tyranii. Jego krytyka jest wielowarstwowa, skupia się najpierw na tym, jak wygląda życie pojedynczego obywatela w demokratycznym ustroju i jak to rzutuje na zorganizowane państwo. Porusza problemy wewnętrzne, jak i zewnętrzne wobec państwa. Demaskuje wydumane i opiewane wartości demokracji jak wolność i swobodę. Pokazuje jak dochodzi do przewartościowania wartości w ustroju, bo tak chyba można powiedzieć. Pokazuje swoistą ewolucję wartości, gdzie, jak wspomniałem, dobre wychowanie zajmuje miejsce arogancja, wstrzemięźliwość – rozpusta itd. Najlepszym porównaniem jest według mnie, to, które występuje już na samym początku tekstu, gdy Platon opisuje demokrację jako „pstrokaty płaszcz”. Jest to płaszcz, który może się podobać, jednak pod nim znajdziemy prawdziwe oblicze, ustrój zepsuty, gdzie wartości są inne niż pojęcia jakimi zostały nazwane.


Bibliografia:

1. Platon, „Państwo” Księga VIII, wyd. Antyk, Kęty 2006

2. Giovanni Reale „Historia Filozofii Starożytnej” Tom II, wyd. RW KUL, Lublin 2001


[1] Platon, „Państwo” Księga VIII, wyd. Antyk, Kęty 2006, s. 267

[2] Tamże, s. 266

[3] Por. tamże, s 270

[4] Por. tamże, s 271

[5] Giovanni Reale „Historia Filozofii Starożytnej” Tom II, wyd. RW KUL, Lublin 2001, s. 318

image_pdf

George Berkeley – filozofia poznania, idee

5/5 - (4 votes)

George Berkeley (1685-1753) był irlandzkim filozofem i biskupem anglikańskim, który jest znany przede wszystkim z teorii idealizmu subiektywnego. Jego filozofia poznania i idee związane są z problemem relacji między umysłem a rzeczywistością, a także z kwestiami związanymi z istnieniem Boga.

Jednym z najważniejszych wkładów Berkeleya w filozofię jest jego koncepcja idealizmu subiektywnego, która zakłada, że świat materialny istnieje tylko w umyśle, a nie poza nim. W swojej pracy „Traktat o zasadach poznania ludzkiego rozumu” Berkeley argumentował, że rzeczy materialne są tylko zbiorem idei, a zatem istnienie tych rzeczy zależy od postrzegającego je umysłu. Berkeley uważał, że istnienie rzeczy materialnych polega na tym, że są one postrzegane przez umysł, a jeśli nie są postrzegane, to przestają istnieć.

W myśli Berkeleya istnieje zatem tylko umysł, który jest jedynym źródłem idei, a rzeczy materialne istnieją jedynie w umyśle jako zbiór idei. To znaczy, że świat zewnętrzny jest tylko reprezentacją w umyśle i nie ma bytu poza umysłem. Berkeley uważał, że istnienie rzeczy zewnętrznych zależy od Boga, który jest nie tylko twórcą świata, ale także jego opiekunem i gwarantem stabilności. Bóg utrzymuje istnienie rzeczy materialnych, ponieważ wie, że są one potrzebne dla ludzi w celu zaspokajania ich potrzeb.

Według Berkeleya , postrzeganie świata zewnętrznego jest możliwe dzięki ideom, które są w naszym umyśle. Te idee nie są bezpośrednią reprezentacją rzeczy materialnych, ale tylko ich reprezentacją w umyśle. To, co postrzegamy, to tylko idee, które są w naszym umyśle, a nie rzeczy materialne.

Berkeley uważał, że nasza percepcja rzeczywistości jest subiektywna, ponieważ zależy od naszej percepcji. Innymi słowy, to, co postrzegamy, zależy od naszych doświadczeń i naszego umysłu, a nie od rzeczywistości zewnętrznej. Berkeley odrzucał pojęcie postrzegania jako odwzorowania rzeczywistości zewnętrznej, a zastępował je pojęciem postrzegania jako interpretacji idei, które są w naszym umyśle.

Berkeley uważał, że umysł nie tylko postrzega rzeczy materialne, ale także je tworzy. Nasze idee są tworzone przez umysł, a nie pochodzą z rzeczywistości zewnętrznej. W ten sposób, umysł jest aktywnym uczestnikiem w tworzeniu rzeczywistości, a nie tylko biernym odbiorcą.

Berkeley był również zainteresowany kwestiami związanymi z istnieniem Boga. Jego koncepcja idealizmu subiektywnego wykluczała istnienie rzeczy materialnych poza umysłem, ale pozostawiała miejsce dla Boga, który był twórcą świata i zapewniał istnienie rzeczy materialnych poprzez utrzymywanie ich w umyśle. Dla Berkeleya, Bóg był gwarantem stabilności i porządku w świecie, a także źródłem naszej wiedzy o rzeczywistości.

George Berkeley był jednym z najważniejszych filozofów XVIII wieku, którego teorie wpłynęły na filozofię poznania i ontologii. Jego koncepcja idealizmu subiektywnego zakłada, że świat materialny istnieje tylko w umyśle, a rzeczy materialne są tylko zbiorem idei w umyśle. To, co postrzegamy, zależy od naszej percepcji, a umysł nie tylko postrzega rzeczy materialne, ale także je tworzy. Istnienie rzeczy materialnych zależy od Boga, który jest twórcą i gwarantem stabilności świata.

Berkeley pisze, że przedmiotem naszego poznania są idee. Dzieli je na trzy typy:

  1. idee rzeczywistych przedmiotów (ściślej wrażeń zmysłowych),
  2. idee powstałe w skutek skupienia uwagi na uczuciach bądź czynnościach umysłu
  3. idee utworzone za pomocą pamięci bądź wyobraźni

Po nieskończonej różnorodności idei skupia się na ich podmiocie, który postrzega je i  dokonuje na nich rozmaitych operacji. Podmiot ten to nasz umysł, duch, dusza. Wszystkie idee istnieją tylko w umyśle (który je postrzega). Jak pisze „ich esse stanowi percipi”. Dziwnym jest dla Berkeleya to, że ludzie wszystkie przedmioty poznawania uważają za byty istniejące realnie czyli ich istnienie pochodzi z natury. Dla Niego pozostają tylko ideami. Pisze, że wszystko co składa się na wszechświat nie ma żadnego samodzielnego istnienia poza umysłem. Pisze, że istnieją tylko na mocy tego, że znajdują się w umyśle. Tak ma na myśli umysł nasz, lecz także umysł jakiegoś Wiecznego Ducha. Na tym gruncie krytykuje istnienie substancji. Dla niego jedyną substancją jest duch, który postrzega.

Wszystkie idee jakie posiadamy były przedmiotem naszych doznań, albo zmysłowych, albo pochodzących z refleksji nad własnym postrzeganiem. Na pytanie czy istnieją jakieś ciała poza umysłem, odpowiada, że ich istnienie jest prawdopodobne. Nie można jednak wyobrazić sobie jak takie ciało mogłoby wytworzyć jakąś idee w umyśle, skoro wytwarzanie idei jest czynnością właściwą temu umysłowi, a nie materialnemu ciału. Istnieją jedynie idee i zespoły idei, na które nasz umysł ma mniejszy lub większy wpływ. Pisze, że aktualnie postrzegane idee zmysłowe nie podlegają naszej woli. Duch, który postrzega nie jest ideą. Trudno bowiem sobie wyobrazić jak idea mogłaby postrzegać samą siebie. Duch jest bytem prostym, niepodzielnym i czynnym. Duch ten jest rozumem, a postrzega dzięki woli.

image_pdf

Dlaczego świat jest racjonalny i matematyczny? Analiza poglądów prof. Michała Hellera

5/5 - (3 votes)

Podczas badania świata napotykamy na sytuacje problemowe. Dążymy do zdobycia wiedzy o otaczającym nas świecie, próbując przewidywać różne sytuacje i odkrywać tajemnice, które skrywa. Następnie, nasze odkrycia mogą zostać wykorzystane w praktyce, na przykład poprzez wprowadzenie innowacyjnych wynalazków czy technologii. Heller mówi o nauce, która ma „zdolność generowania problemów jak i wynajdowania metod ich rozwiązania” [s. 66].

W istocie nauka sama jest sytuacją problemową . Każdy rozwiązany problem (a nauka rzeczywiście je rozwiązuje i jest w tym skuteczna) pociąga za sobą kolejne pytania i stawia nowe problemy. Badając świat posługujemy się racjonalnym poznaniem, a takie poznanie na pewno jest podstawą naukowego poznania wraz jego matematyczno-empiryczną metodą. Heller stawia wiele pytań w tym miejscu dotyczących racjonalności. Możemy zapytywać o racjonalność ludzkiego poznania, czy racjonalność poznania jest konieczna, jakie są cechy tej racjonalności. Nasze poznanie naukowe jest oczywiści racjonalne, jeśli by nie było, nie można byłoby mówić o jakiejkolwiek argumentacji czy intersubiektywności takiego poznania. Na pytanie czy nasze poznanie jest racjonalne, Heller odpowiada, że tak. „Jest racjonalne jeżeli jest skuteczne” [s. 71]. Dla Hellera najważniejszym pytaniem, które potem będzie stanowiło podstawę do stworzenia hipotezy wyjściowej jest pytanie o racjonalność świata. „Czy badany przez nauki świat musi spełniać jakieś warunki (…) dzięki którym można go racjonalnie badać”.

Co do tego że świat jest badalny nie ma większych wątpliwości. Ponadto świat jest badany w bardzo skuteczny sposób, za pomocą naukowych metod. Wystarczy przyjrzeć się sukcesom nauk empirycznych. Musi zatem istnieć pewna cecha świata, dzięki której jest on skutecznie badany (można go skutecznie zbadać). Jest to hipoteza wyjściowa nazwana hipotezą racjonalności świata[1]. Zwolennicy racjonalności uważają, że racjonalność jest milczącym założeniem nauki lub warunkiem koniecznym jej uprawiania[2]. Przyjrzyjmy się jednak podstawowym dwóm argumentom, które przytaczają przeciwnicy racjonalności.

Pierwszy mówi, że to my w procesie badawczym wprowadzamy racjonalny porządek, racjonalizujemy świat. Racjonalne jest nasze poznanie, przez to świat jest dla nas zrozumiały, a świat sam w sobie nie jest. Metaforycznie można powiedzieć, że to nie świat jest racjonalny lecz to my „rzutujemy” naszą racjonalność na świat [por. s. 72]. Heller obala ten argument. Mówi, że racjonalizacja istnieje, ale zawsze do pewnych granic. Możemy racjonalizować coś co nie jest racjonalne (jak na przykład uczucia czy gospodarkę komunistyczną), ale robimy to na poziomie opisu. Racjonalizacja na poziomie działania nie istnieje[3]. „Granicą racjonalizacji jest zasięg językowego opisu” [s. 72]. Zatem to nie my narzucamy naszą racjonalność światu.

Osiągnięcia nauk (tak wynalazki jak modele matematyczne[4]) nie działałyby gdyby były produktem tylko racjonalizacji naszego poznania, działają dlatego, że to świat jest racjonalny.

W nauce częściej stosujemy modele matematyczne niż tylko modele opisowe. Te pierwsze oprócz tego, że opisują – również działają [por. przypis 4]. Arystotelesowski model wszechświata zostaje wyparty. W czysto językowym opisie mamy do czynienia z pseudoracjonalizacją. Na poziomie modeli matematycznych nie zachodzi pseudoracjonalizacja, raczej nieadekwacja. Modele matematyczne pozostają racjonalne, działają. Ich racjonalność wystrzega się ludzkiej intuicji; w mechanice kwantowej matematyczne modele są oczywiście adekwatne, lecz gdybyśmy posłużyli się intuicją czy czysto językowym opisem prawdopodobnie zaszłaby pseudoracjonalizacja – błędny wynik narzucenia naszej racjonalności na świat ( w tym przypadku mikroświat).

Drugi argument (odwołujący się do biologii ewolucyjnej) mówi, że nie jest niczym dziwnym stwierdzenie o racjonalności świata, bo przecież racjonalność wykształciła się w procesie ewolucji (racjonalność homo sapiens). Ten argument w gruncie rzeczy nie jest argumentem przeciw racjonalności, lecz za. Skoro mechanizmy ewolucji wymusiły wykształcenie czegoś takiego jak racjonalność, to sam świat posiada taką cechę i dzięki niej możemy go skutecznie badać. Racjonalność homo sapiens jest produktem racjonalnego świata. Istnieje ścisły związek pomiędzy racjonalnością człowieka, a racjonalnością świata. „Racjonalność świata obejmuje racjonalność ludzkiego mózgu” [s. 75].

Zatem racjonalny świat możemy skutecznie badać za pomocą racjonalnych metod. Istnieje jednak jedna z racjonalnych metod dzięki której możemy go wyjątkowo skutecznie badać. Jest to metoda matematycznego modelowania połączona z eksperymentowaniem (wspomniałem o modelach matematycznych wcześniej). Jest to szczególna metod spośród racjonalnych metod. Zatem istnieje pewna cecha świata, dzięki której szczególnie skutecznie można go badać przy pomocy metody matematycznej. Skoro jest to szczególna metoda spośród metod racjonalnych, zatem cecha świata też jest szczególną postacią jego racjonalności. Tą cechą jest jego matematyczność. Matematyczność rozumiana jako jego struktura, ale także matematyzowalność, czyli zdolność do badania metodami matematycznymi. Dlaczego świat jest matematyczny? Spróbujmy zastanowić się czy dałoby się pomyśleć świat niematematyczny. Heller podaje trzy przykłady takich światów. Pierwszy kompletnie niematematyczny: drugi posiadający strukturę matematyczną, lecz niemożliwy w badaniu go matematycznymi metodami (niematematyzowalny). W końcu trzeci, o matematycznej strukturze, lecz matematyzowalny, ale matematyzowalny w bardzo specyficzny sposób.

Pierwszy to świat, w którym nie obowiązywałyby żadne zasady matematyki, czy logiki (silniej nawet zasady żadnej matematyki i żadnej logiki). Taki świat „byłby rozrywany sprzecznościami” i nie mógłby istnie. Zatem pewien stopień matematyczności jest koniecznym warunkiem istnienia.

Drugi to świat o matematycznej strukturze w postaci ciągu zer i jedynek[5]. To świat, który może znajdować się w jednym z dwóch stanów: 0 lub 1. Jest to ciąg w postaci:

.011000101011…

Taki świat posiada strukturę matematyczną, lecz jest kompletnie niemożliwy do badania. Nie możemy przewidzieć w jakim będzie stanie w dowolnym jego momencie istnienia. Nie możemy go opisać również w sposób matematyczny, żadnym wzorem. Jego matematyczny model (opis) byłby kopią całego świata, byłby mu równy.

Trzeci świat jest bardzo podobny naszemu, o matematycznej strukturze i możliwy do matematycznego badania. Z wyjątkiem, że siła grawitacji pomiędzy dwiema masami nie działa odwrotnie proporcjonalnie do odległości pomiędzy nimi podniesionej do kwadratu, lecz do potęgi 1,999. Wtedy orbity planet byłyby krzywymi nieokresowymi i niezamkniętymi. Taki świat mógłby istnieć, lecz gdyby na jakiejś z planet mogłyby się rozwinąć rozumne formy życia to astronomowie z tej planety mieliby olbrzymie trudności z badaniem takiego świata i wątpliwe jest czy kiedykolwiek odkryliby siłę grawitacji. W praktyce taki świat nie byłby możliwy do badania.

Zatem matematyczność w naszym rozumieniu to coś więcej niż tylko matematyczna struktura. To cecha dzięki której świat możemy skutecznie badać za pomocą matematyczno-empirycznych metod przez racjonalnych badaczy. Może istnieć ontycznie matematyczny świat, bez cechy poznawczej matematyczności [por. s 9]. Z tego stwierdzenia Heller wysuwa kolejną hipotezę: matematyczność w sensie ontologicznym jest koniecznym warunkiem istnienia. „Jeżeli matematyczność w sensie ontologicznym jest warunkiem istnienia zatem każdy racjonalny świat jest ontycznie światem matematycznym” [par. s. 9]. Dalej każdy świat, który możemy badać za pomocą racjonalnych metod (niekoniecznie matematycznych) jest światem przynajmniej ontycznie matematycznym.

Heller pisze, że jeśli nasz świat posiada strukturę matematyczną (a posiada)[6], to uchwycenie tej struktury rekonstruuje całą strukturę świata. Zatem jeśli do zbioru zdań zawartych w nauce dołożymy matematyczną strukturę świata otrzymujemy opis metody o wysokim stopniu niezawodności. Co jest ukonstytuowaniem nauki. Być może matematyczność i racjonalność są milczącymi założeniami nauki, być może są tak oczywiste i obejmujące swym istnieniem cały świat, że ciężko je nieraz założyć, ale na pewno nie są pustymi terminami. Stanowią składowe naszego świata i umożliwiają jego skuteczne badanie, jak założyliśmy to w hipotezach wyjściowych. Heller nie udowadnia wprost matematyczności i racjonalności świata. Stawia hipotezy, argumentuje, obala poglądy przeciwne. Jest to zgodne ze sposobem w jaki uprawia filozofię.


[1] Heller jest przeciwny budowaniu filozofii w sposób fundacjonistyczny, opartej na niepodważalnych fundamentach. Optuje za filozofią budowaną na zasadzie stawiania hipotez, rozbudowywania argumentacji i obalaniu hipotez które okazują się być błędne lub nie wystarczające w wyjaśnieniu problemu.
[2] Ma tu na myśli przede wszystkim racjonalność jako cecha świata, w którym żyjemy; nie racjonalność naszego poznania, która aczkolwiek jest produktem racjonalności świata.

[3] Istniał racjonalny opis gospodarki komunistycznej, ale sama gospodarka nie działała (bądź też nie istniała).

[4] Modele matematyczne nie tylko opisują rzeczywistość, lecz także działają jak to co modelują. Trafny model pozostaje w ścisłym związku z przyrodą i jego działanie odpowiada działaniu przyrody. Fałszywy model matematyczny również działa, lecz jego działanie jest nieadekwatne i nie odzwierciedla (także nie przewiduje) działanie przyrody.

[5] Jest oczywiście ciągiem, w którym losowo występują poszczególne elementy ciągu – stany świata.

[6] Dokładniej jeśli jego struktura jest podobna do jakiejś struktury matematycznej


Bibliografia:

M. Heller, „Czy świat jest racjonalny?”, Zagadnienia Filozoficzne w Nauce XX (1997), 66-78
M. Heller, „Czy świat jest matematyczny?”, Zagadnienia Filozoficzne w Nauce XXII (1998), 3-14

image_pdf

Notatka z Pism filozoficznych Einsteina

5/5 - (3 votes)

Matematyka ma szczególne miejsce w naukach z dwóch powodów. Twierdzenia matematyki są absolutnie pewne i bezsporne. Twierdzenia matematyki  nie odnoszą się jednak do rzeczywistości czy do przedmiotów wyobraźni, a oparte są na rozumowych aksjomatach. Drugi powód dający uprzywilejowane stanowisko matematyki wśród nauk jest to, iż daje ona naukom przyrodniczym pewien stopień pewności. Powstaje pytanie: jak matematyka, która jest produktem ludzkiego myślenia niezależnym od doświadczenia, tak doskonale opisuje przedmioty świata rzeczywistego? Wyjaśnia to poniekąd teoria aksjomatyki. Oddziela ona to co formalno-logiczne od treści rzeczowych czy poglądowych.

Rozważając geometrię widzimy, że w zależności od obrania odpowiednich aksjomatów tworzymy odpowiednią geometrię. Same pojęcia geometrii to jedynie puste schematy myślowe. A pytanie która geometria pasuje do rzeczywistości należy pozostawić weryfikacji doświadczalnej. Związek z rzeczywistością nie p[osiada sama geometria aksjomatyczna, lecz ów geometria w połączeniu z twierdzeniami fizyki. Taka suma podlega jedynie weryfikacji doświadczalnej. Twierdzenia geometrii przykładamy niejako do rzeczywistości. Odcinkiem nazywamy na przykład połączone dwa punkty na ciele sztywnym. Po weryfikacji doświadczalnej dochodzimy do tego jaka geometria odpowiada rzeczywistemu światu. I tak przy małych obszarach czasoprzestrzennych będziemy stosować prostą geometrię euklidesową, a przy dużych geometrię Riemanna.

Fizyka usiłuje znaleźć prawidłowości, według których zachowują się rzeczy materialne w czasie i przestrzeni. Einstein formuje kilka zasad dotyczących czasoprzestrzeni. Za pomocą samego myślenia nie można osiągnąć wiedzy o przedmiotach obiektywnych. Prawidłowość myślenia teoretycznego opiera się na jego związku z całością doświadczenia. Wszystkie pojęcia podstawowe mają charakter czasoprzestrzenny. Prawa przyrody odrzuca się jeśli żadne z jego konsekwencji nie daje się pogodzić z doświadczeniem. Prawa czasoprzestrzenne są zupełne. Nie istnieje w świecie jakaś prawidłowość która nie dałaby się w konsekwencji sprowadzi do prawidłowości  czasoprzestrzennych.

image_pdf

Interpretacja Pisma Świętego, a prawa przyrody

5/5 - (6 votes)

W liście do ojca Benedetto Castellego Galileusz porusza problem relacji prawd naukowych i tych zawartych w Piśmie Świętym. W istocie chce przedstawić problem wykorzystania argumentów z Pisma Świętego w dyskusjach przyrodniczych. Galileusz skupia się na argumencie z Księgi Jozuego wykorzystanym w pewnej dyspucie przyrodniczej.

Zanim przedstawię ten argument explicite, chciałbym nakreślić pewne tło problemu i ówczesne sądy dotyczące relacji prawd Pisma Świętego i prawd nauk przyrodniczych. Galileusz pisze, że oczywistym jest, że dwie prawdy nie mogą wchodzić ze sobą w konflikt. Jak zatem pogodzić prawa przyrody, udowodnione i sprawdzone z prawdami Pisma Świętego które jest nieomylne i natchnione Duchem Świętym? Galileusz pisze, że owszem Pismo Święte nie może się mylić, jednakże mogą się mylić jego interpretatorzy i egzegeci, którzy to Pismo wyjaśniają i interpretują. Jako przykład takiego błędu Galileusz podaje przypisanie Bogu przypadłości cielesnych, takich jak nogi czy oczy. Bierze się to z literalnego interpretowania słów Pisma Świętego – co jest podstawowym błędem. Galileusz tłumaczy, że w Piśmie Świętym jest pełno takich stwierdzeń, dlatego by umożliwić dostęp do prawd wiary pospólstwu. Uczeni egzegeci powinni jednak unikać dosłownego tłumaczenia Pisma.

Galileusz podaje różnicę w “języku” natury i języku Pisma. Pismo Święte jest natchnione Duchem Świętym, lecz swe prawdy podaje za pomocą języka, dostosowuje się do ogólnych praw pojmowania[1]. Przyroda niejako bezpośrednio realizuje Boże rozporządzenia. Jest niezmienna i nieubłagana w swoich prawach. Galileusz argumentuje, że w dysputach przyrodniczych Pismo Święte powinno zajmować drugorzędną role. Po pierwsze Pismo w stosunku do swoich priorytetowych dogmatów może wprowadzić w błąd, jak na przykład przypisanie Bogu cielesnych przypadłości. Jest to wynik niewłaściwej interpretacji, bo Pismo Święte w wielu miejscach dopuszcza sensy daleki od tych literalnych. Natura ma swój “język” za tym język Pisma będzie się średnio nadawał do przedstawienia praw przyrody. Po drugie: kwestie przyrodnicze stanowią jakiś poboczny wątek Pisma Świętego. Po trzecie: takie stawianie problemów przyrodniczych w świetle Pisma Świętego odwraca swoisty porządek poznawczy i niekiedy blokuje nam drogę poznania przyrody. Jeśli wyniki doświadczeń, eksperymentów nie zgadzają się z Pismem Świętym, nie można ich wykluczać (wyników) na drodze argumentacji przedstawiającej tylko niezgodność z Pismem. Jeśli wyniki doświadczeń są niezgodne z Pismem, trzeba Pismo poddać reinterpretacji, pisał juz o tym Święty Augustyn.

Galileusz jasno pisze, że problemy przyrodnicze to tylko tło prawd przedstawionych w Biblii. Podstawowym zadaniem Pisma Świętego jest wytłumaczenie ludziom głównych prawd wiary i przykazań, które są konieczne do zbawienia[2]. Co więcej, podstawowe prawdy wiary nie mogą być uwiarygodnione przez inne nauki, jak tylko poprzez natchnione Duchem Świętym Pismo. O sprawach przyrodniczych Pismo jedynie “napomyka”, na pewno celem Pisma nie jest wyjaśnienie ludziom ruchu ciał niebieskich, lecz droga do zbawienia. Galileusz widzi tu ogromny błąd, gdy podczas dysput o przyrodzie przytaczane są w pierwszej kolejności argumenty z Pisma i to w dodatku źle rozumiane[3].

Wobec tego co napisałem wcześniej, ważne jest, aby istniała swoista wolność wyrażania własnych myśli. Prawa się sama obroni i jak pisze Galileusz daje ogromną przewagę nad przeciwnikiem. Nie wolno jedynie blokować drogi argumentacji, jak odwoływanie się do błędnie zinterpretowanego Pisma jako prawdy ostatecznej. Prawdy, która jest jedyna możliwą i niepodważalną. To jest wyraźne ucięcie wszelkiego dyskursu. Jak powiada Galileusz Bóg na pewno chciał żebyśmy odkrywali świat, a nie wszystko wiedzieli juz na początku na podstawie samego Pisma.

Galileusz jako wybitny i światły człowiek pokazuje wspaniałą argumentacje kopernikańskiego systemu. Pisze, że może przystać na warunki przeciwników[4] i wykazać prawdziwość (zgodność) heliocentrycznego systemu ze słowami Pisma. W istocie chodzi o słowa z Księgi Jozuego, gdzie padają słowa: “…wstrzymał słońce i wydłużył dzień, aby tym sposobem umożliwić mu odniesienie zwycięstwa”[5]. Galileusz twierdzi, że przyjmując dosłownie te słowa, ukazuje nam się fałszywość systemu Arystotelesa i Ptolemeusza. Uważa jednak, że doslowne stwierdzenie Biblii doskonale daje sie pogodzić z systemem Kopernika. Na wstępie argumentacji wyjaśnia pewne sprawy techniczne. Należy powiedzieć, że ruch słońca złożony jest właściwie z dwóch ruchów – rocznego i dobowego. Galileusz zapytałby przeciwników, który ruch jest naturalnym ruchem słońca, na co odrzekli by, że roczny. Dobowy ruch słońca jest ruchem wręcz nienaturalnym, wywołanym przez pierwszego poruszyciela – zgodnie z systemem Arystotelesa. Zatem w celu przedłużenia dnia należałoby raczej wstrzymać pierwszego poruszyciela nić słońce[6]. Co więcej Galileusz pisze, że kto zna podstawowe kwestie astronomiczne, będzie świadom, że wstrzymanie słońca raczej skróci dzień niż go wydłuży. Ponieważ słońce porusza się w kierunku przeciwnym do kierunku obrotu dziennego. Co więcej jeśli Bóg wstrzymałby słońce, zgodnie z systemem Arystotelesa czy Ptolemeusza, musiałby wstrzymać wszystkie inne ciała niebieskie, gdyż inaczej zmieniłby porządek i ruch całego wszechświata. Zatem jeśli chcielibyśmy pozostać przy literalnym znaczeniu słów Pisma, należałoby wybrać raczej jakiś inny system niż te które wcześniej nakreśliliśmy. Doskonale daje się to uzgodnić z heliocentrycznym systemem, gdzie słońce obraca się wokół własnej osi. Obrót taki trwa mniej więcej tyle co miesiąc księżycowy. Jeśli traktować słońce jako narzędzie i najwyższego zarządce w przyrodzie, serce świata, można zauważyć, że słońce nie tylko udziela światła, ale także udziela ruchu innym planetom. Przy takim rozumieniu słońca można to pogodzić z dosłownym sensem słów Pisma o wstrzymaniu słońca.

Jak napisałem wcześniej, Galileusz twierdzi, prawa przyrody obronią się same. Wykazuje je doświadczenie, eksperyment. Przedstawia później wszelakie problemy w dyskursach przyrodniczych. Podstawowym jest odwoływanie się w pierwszej kolejności do Pisma Świętego i interpretowanie go zgodnie z literalnym sensem słów. Mimo to, Galileusz zaczyna filozoficznie argumentować prawdziwość systemu heliocentrycznego. Chce przyjmując założenia przeciwników wykazać im nieadekwatność ich teorii do interpretacji Pisma jakie podają. Udaje mu się to znakomicie. Galileusz jest świadomy, że system przyrodniczy broni się sam na zupełnie innej płaszczyźnie, jednak podejmuje się właśnie takiej, filozoficznej argumentacji.


Tekst Źródłowy

Galileo Galilei, “Listy Kopernikańskie”, Biblos Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej, List Do O. Benedetto Castellego z 21 Grudnia 1613 Roku, strony 33-40

[1] Galileo Galilei, “Listy Kopernikańskie”, Biblos Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej, s. 35

[2] Por. tamże, s 36

[3] Por. tamże, s 37

[4] Galileusz przyjmuje tutaj twierdzenie przeciwników, że należy interpretować Pismo Święte w dosłownym znaczeniu słów. Obala ich geocentryczny system na kanwie literalnego tłumaczenia Pisma

[5] Tamże, s 37

[6] Por. tamże

image_pdf