Tożsamość płciowa – c.d.

5/5 - (1 vote)

Kontynuacją poruszanego wątku było pytanie dotyczące relacji ze współpracownikami, z uwzględnieniem podziału na kobiety i mężczyzn. Z wypowiedzi respondentek wynika, że częściej preferują one współpracę z mężczyznami i równie chętnie widzą ich w roli swoich przełożonych. Uzasadniały to przekonaniem, iż mężczyźni są bardziej konkretni, precyzyjniej formułują swoje oczekiwania oraz szybciej podejmują decyzje.

Choć wiele badanych podkreślało takie pozytywne cechy kobiet, jak cierpliwość, wytrwałość, skrupulatność czy sumienność, mimo to deklarowały większy komfort współpracy z mężczyznami. Może to wynikać zarówno ze specyfiki wykonywanej przez nie pracy, jak i z ich własnych predyspozycji osobowościowych, na co wskazują wypowiedzi akcentujące łatwość rozumienia męskiego sposobu myślenia i działania.

Respondentki w dużej mierze akceptowały także fakt zajmowania przez mężczyzn najwyższych stanowisk kierowniczych. Tłumaczyły to przekonaniem o silnej potrzebie dominacji po stronie mężczyzn oraz obawą przed utratą przez nich poczucia męskości w sytuacji podporządkowania się kobiecie. Wskazywały również na większą agresywność i silniejsze dążenie mężczyzn do kariery, a także na pojawiające się u nich poczucie zagrożenia w obliczu kompetentnych kobiet, zwłaszcza po osiągnięciu określonego szczebla hierarchii zawodowej.

Kolejny blok pytań dotyczył zagadnień awansu, kariery oraz sukcesu zawodowego. W odpowiedziach wyraźnie zaznaczyło się rozróżnienie pomiędzy pojęciem awansu a kariery. Kariera była postrzegana raczej negatywnie i rzadko stanowiła deklarowany cel respondentek, natomiast awans oceniano pozytywnie, utożsamiając go z rozwojem osobistym, zdobywaniem nowych kompetencji, doświadczeń i kontaktów. Awans wiązano z samorealizacją i spełnianiem ambicji, a więc z działaniami społecznie akceptowanymi, podczas gdy kariera kojarzyła się z zachowaniami moralnie wątpliwymi, szybkim osiąganiem pozycji i równie szybkim jej traceniem. Mimo dążenia do awansu kobiety podkreślały, że nie zamierzają realizować go za wszelką cenę ani w sposób określany przez nie jako „męski”, oparty na bezwzględnej rywalizacji.

Wypowiedzi dotyczące źródeł dotychczasowych sukcesów zawodowych miały charakter niejednoznaczny. Respondentki wskazywały wprawdzie w pierwszej kolejności na czynniki wewnętrzne, takie jak własne umiejętności, kompetencje i pracowitość, jednak jednocześnie podkreślały znaczenie czynników zewnętrznych, w tym szczęścia, przypadku czy sprzyjających okoliczności. Oznacza to brak jednoznacznej atrybucji sukcesu, przy jednoczesnej dominacji atrybucji wewnętrznej, typowej dla tożsamości męskiej i androgynicznej.

Analiza wypowiedzi na temat konsekwencji sukcesu zawodowego ujawniła przewagę ocen negatywnych. Tylko nieliczne respondentki wskazywały na pozytywne następstwa, takie jak zdobywanie nowych doświadczeń, ciągłe uczenie się, stabilność finansowa czy podniesienie standardu życia. Zdecydowana większość akcentowała jednak koszty sukcesu, w tym całkowitą absorpcję czasu, ograniczenie życia rodzinnego i towarzyskiego, utratę prywatności związaną z publicznym charakterem stanowiska oraz pogorszenie stanu zdrowia.

Wszystkie badane kobiety oceniły wpływ pracy na zdrowie jako wyraźnie negatywny, wskazując przede wszystkim na wysoki poziom stresu i intensywne tempo życia. To właśnie obawy o konsekwencje zdrowotne stanowiły jeden z istotnych powodów niechęci do obejmowania najwyższych stanowisk kierowniczych, które postrzegane były jako wymagające wyjątkowej odporności psychicznej i fizycznej oraz niosące ryzyko wypalenia zawodowego.

Mniejsza wytrzymałość kobiet w pełnieniu funkcji kierowniczych na najwyższych szczeblach władzy wiąże się w dużej mierze z koniecznością angażowania znacznej ilości energii w realizację dodatkowej roli, jaką jest macierzyństwo, przypisywane kobiecie zarówno biologicznie, jak i kulturowo. Obowiązek ten stanowi istotne obciążenie, które wpływa na możliwości długotrwałego funkcjonowania w szczególnie wymagających strukturach organizacyjnych.

W badanej grupie cztery kobiety samotnie wychowywały dzieci, natomiast dziewiętnaście posiadało rodziny, w których w większości funkcjonował podział obowiązków domowych. Respondentki podkreślały, że bez partnerskiego modelu rodziny, wsparcia męża lub pomocy najbliższych, zwłaszcza w okresie intensywnej opieki nad małymi dziećmi, łączenie ról zawodowych i rodzinnych byłoby znacznie utrudnione, a w niektórych przypadkach wręcz niemożliwe. Z drugiej strony kobiety samotne radziły sobie równie skutecznie, choć kosztem znacznie większego obciążenia, wynikającego z konieczności jednoczesnego pełnienia roli matki, żywiciela oraz zastępowania dziecku ojca.

Pomimo bardzo intensywnego trybu życia respondentki nie deklarowały gotowości do rezygnacji ani z pracy zawodowej, ani z życia rodzinnego. Uzasadniały to odwołaniami do biologii oraz instynktu macierzyńskiego, który – ich zdaniem – prędzej czy później ujawnia się u większości kobiet. Rodzina nie była przez nie postrzegana jako czynnik ograniczający, lecz przeciwnie – jako źródło motywacji, wsparcia emocjonalnego i energii do dalszego działania zawodowego.

Żadna z badanych kobiet nie zadeklarowała chęci całkowitej rezygnacji z życia rodzinnego, z wyjątkiem dwóch przypadków. Jedna z respondentek, niemająca dzieci, wskazywała, że był to świadomy wybór jej i męża, którzy zdecydowali się skoncentrować na karierze zawodowej. Druga natomiast, posiadająca jedno dziecko, wyraziła przekonanie, że pogodzenie ról macierzyńskiej i zawodowej jest niemożliwe, a obecność dziecka wyklucza rozwój kariery.

Z wypowiedzi respondentek wynika, że pełnienie ról zawodowej i macierzyńskiej traktowane jest przez kobiety jako świadomy wybór, a nie jako narzucona konieczność, mimo świadomości trudności i przeciążeń, jakie się z nim wiążą. Potrzeba posiadania i pielęgnowania życia rodzinnego okazuje się równie silna jak potrzeba samorealizacji zawodowej, nawet w warunkach dużego obciążenia pracą. Co istotne, nie zaobserwowano wyraźnych różnic pomiędzy kobietami z poszczególnych grup wiekowych – zarówno najmłodsze respondentki, dopiero budujące swoją pozycję zawodową, jak i kobiety, których dzieci są już samodzielne, prezentowały zbliżone stanowisko wobec łączenia obu ról.

Ostatnia część wywiadów dotyczyła opinii badanych na temat wkraczania kobiet w obszary zawodów tradycyjnie uznawanych za męskie, w szczególności na stanowiska kierownicze i menedżerskie, oraz przejmowania cech stereotypowo męskich, co wiąże się z kształtowaniem tożsamości androgynicznej. Na tym etapie ujawniła się zależność pomiędzy profilem tożsamości określonym na podstawie ankiety a prezentowanymi w wywiadach opiniami. Kobiety o wyraźnie wyższym wskaźniku kobiecości częściej akcentowały różnice pomiędzy płciami, a niektóre z nich wskazywały nawet na przewagę kobiet nad mężczyznami w pracy, podkreślając ich większą pracowitość, stabilność emocjonalną oraz odporność na niepowodzenia zawodowe.

Jednak respondentki o wyższym wskaźniku kobiecości znacznie większą wagę przywiązywały do biologicznej roli kobiety. W ich wypowiedziach pojawiało się przekonanie, że stanowiska uznawane za męskie są obsadzane głównie przez mężczyzn nie tylko z powodu dyskryminacji, lecz również dlatego, iż to oni częściej i konsekwentniej do nich dążą. Kobiety natomiast nierzadko same rezygnują z dalszej kariery na określonym etapie, decydując się na założenie rodziny i uznając inne wartości za ważniejsze od dalszego awansu.

Odmienne stanowisko prezentowały respondentki bliższe androgynii oraz charakteryzujące się wysokim wskaźnikiem męskości. Kobiety te wyraźnie dostrzegały u siebie łączenie cech stereotypowo męskich i kobiecych, traktując je jako konieczny warunek skutecznego funkcjonowania na stanowiskach kierowniczych. Podkreślały, że posługiwanie się cechami męskimi, takimi jak stanowczość czy zdecydowanie, jest niezbędne do efektywnego wykonywania zadań, przy jednoczesnym zachowaniu empatii i wrażliwości, które nie są przez nie postrzegane jako oznaka słabości.

Włączanie cech tradycyjnie uznawanych za kobiece w realizację zawodów męskich respondentki te uznawały wręcz za istotny atut. Zdolność rozumienia innych, empatia czy umiejętność wczuwania się w sytuację współpracowników były postrzegane jako kompetencje sprzyjające skutecznemu zarządzaniu zespołem, prowadzeniu negocjacji oraz budowaniu relacji, zwłaszcza w połączeniu z konsekwencją i zdecydowaniem.

Jednocześnie część badanych zwracała uwagę na negatywne konsekwencje adaptowania się do wymagań stanowisk kierowniczych. W ich odczuciu konieczność przyjmowania cech męskich prowadziła do osłabienia poczucia własnej kobiecości i zmian w obrazie siebie, co bywało postrzegane jako koszt osobisty związany z pełnieniem funkcji przywódczych. Skrajnym przejawem takiej strategii było świadome ograniczanie ekspresji kobiecości, na przykład poprzez męski styl ubierania się, aby uniknąć oceniania przez pryzmat płci.

Źródeł upowszechniania się tego typu postaw respondentki upatrywały przede wszystkim w dynamicznych przemianach społecznych, politycznych i kulturowych, które otworzyły kobietom dostęp do wolności wyboru i samostanowienia, choć – jak podkreślały – wiąże się to z wysokimi kosztami psychicznymi i społecznymi. W wypowiedziach pojawiały się również szersze refleksje dotyczące przyspieszenia tempa życia, rosnących wymagań oraz konieczności większej elastyczności i adaptacyjności jednostki wobec zmieniającej się rzeczywistości.

Kobiety coraz częściej dążą do samodzielności i niezależności, dostrzegając nowe możliwości zawodowe i ekonomiczne oraz wartość pracy zarobkowej. Jednocześnie większość z nich pragnie realizować się również w roli matki, co sprawia, że pojęcie kobiecej niezależności nabiera wielowymiarowego charakteru i może być rozpatrywane na wielu płaszczyznach życia.

Jedną z kluczowych płaszczyzn, na których rozpatrywana jest współczesna niezależność kobiet, pozostaje alternatywa: partnerstwo albo samodzielność. Magdalena Środa, doktor filozofii, na łamach „Gazety Wyborczej” zauważa, że pokolenie młodych kobiet przygotowuje się do życia niezależnego od mężczyzn, mając świadomość, iż całkowite uzależnienie od partnera jest dla nich niekorzystne. Jednocześnie podkreśla, że jednym z najpoważniejszych problemów młodych, wykształconych kobiet staje się brak czasu na założenie rodziny. Można więc odnieść wrażenie, że poszerzenie możliwości wyboru zmusiło kobietę do opowiedzenia się po jednej ze stron – albo kariery zawodowej, albo życia rodzinnego. Dążenie do samodzielności finansowej często pociąga za sobą konieczność samodzielności egzystencjalnej, co bywa interpretowane jako rezygnacja z tradycyjnego modelu rodziny na rzecz kariery i luźniejszych, partnerskich związków.

Rzeczywistość nie wydaje się jednak aż tak jednoznaczna i skrajna. Kobiety, mimo trudności, podejmują próby łączenia obu sfer życia – zawodowej i rodzinnej. Potwierdzają to zarówno wyniki badań, jak i wypowiedzi respondentek przywoływane w niniejszej pracy. Niezależność kobiet, rozpatrywana w kontekście androgynii, nabiera w tym ujęciu nowego znaczenia. Kluczowy staje się tu proces integrowania dwóch pozornie przeciwstawnych komponentów. Niezależność, tradycyjnie przypisywana mężczyznom, zostaje włączona w kobiecą tożsamość, podobnie jak w codziennym życiu kobiety potrafią połączyć role zawodowe z macierzyństwem.

W tej zdolności godzenia ról ujawnia się istota kobiecej androgynii, rozumianej jako pewna forma pełni i doskonałości. Kobiety potrafią realizować się jako matki i opiekunki domowego ogniska, a jednocześnie jako osoby niezależne zawodowo, dążące do awansu, rozwoju i coraz wyższych stanowisk. Przeprowadzone wywiady pokazują, że kobiety pełniące funkcje kierownicze, mimo stałych obciążeń i licznych trudności, nie chcą rezygnować z życia rodzinnego. Ich ambicją jest równoczesna samorealizacja w obu tych obszarach, co wymaga znacznej determinacji, siły i konsekwencji.

Model kobiety zajmującej stanowiska menedżerskie przestaje być jedynie konstruktem teoretycznym znanym z literatury naukowej. Coraz częściej pojawia się on w mediach i bywa promowany jako skuteczny oraz pożądany. Co istotne, przyczyny awansu kobiet na stanowiska dyrektorskie nie są już wiązane wyłącznie z chęcią dorównania mężczyznom, lecz z nowymi wymaganiami współczesnego zarządzania. W literaturze fachowej podkreśla się znaczenie zasad sformułowanych przez Josepha Caniona, zwracających uwagę na potrzebę tworzenia w miejscu pracy atmosfery zbliżonej do rodzinnej. Zmieniło to oczekiwania wobec menedżerów: zamiast dominacji i władzy zaczęto cenić otwartość, empatię i umiejętność dostrzegania emocjonalnego wymiaru pracy.

Wywiady potwierdzają, że kobiety, obok przejmowania cech uznawanych za męskie, wysoko cenią własne kompetencje, takie jak empatia, zdolność budowania relacji czy zrozumienie dla innych. Wielość pełnionych ról sprawia, że w naturalny sposób potrafią one łagodzić konflikty wynikające z różnic osobowościowych, co w realiach współczesnego biznesu stanowi wyraźny atut. Jednocześnie kobiety świadomie dystansują się wobec agresywnego modelu kariery, charakteryzującego się szybkimi awansami i rywalizacją „za wszelką cenę”. Preferują ochronę posiadanych zasobów, ostrożne kalkulowanie ryzyka oraz stabilność, nawet kosztem mniejszych zysków.

Niechęć do obejmowania najwyższych stanowisk badane kobiety uzasadniały przede wszystkim względami zdrowotnymi oraz nadmiernym obciążeniem psychicznym. Przywoływały przykłady mężczyzn-menedżerów, wśród których wysoki jest odsetek rozwodów oraz chorób cywilizacyjnych. Wobec takiego modelu życia wiele kobiet decyduje się na stanowiska kierownicze niższego szczebla, które pozwalają na zachowanie równowagi między pracą a rodziną. Jak same podkreślały, kluczowe pozostaje dla nich poczucie samorealizacji i dążenie do spełnienia własnej „życiowej legendy”.

Tożsamość płciowa

5/5 - (1 vote)

W ostatnich latach intensywne przemiany społeczne doprowadziły do ukształtowania się nowych modeli tożsamości płciowej. Odpowiedzią na te zmiany stało się pojawienie, obok tradycyjnie funkcjonujących tożsamości kobiecej i męskiej, także tożsamości androgynicznej, określanej również jako niezróżnicowana. Rozwój nauki umożliwił identyfikację i opis nowych form tożsamości, natomiast liczne badania empiryczne pozwoliły na ocenę ich funkcjonalności oraz adekwatności we współczesnym świecie.

W kontekście rosnącego tempa życia oraz dynamicznych zmian cywilizacyjnych, społeczno-kulturowych i technologicznych, za najbardziej trafną strategię adaptacyjną uznaje się kształtowanie tożsamości androgynicznej. W pracy szczególną uwagę poświęcono dwóm jej przejawom: postawie „niezależnych kobiet” oraz „opiekuńczych mężczyzn”. Wybór ten wynika z wyraźnego procesu przejmowania i wymienności ról płciowych, a także przyswajania cech tradycyjnie przypisywanych płci przeciwnej.

Skoncentrowanie badań na postawie „niezależnych kobiet” było konsekwencją coraz bardziej widocznego zjawiska obejmowania przez kobiety stanowisk kierowniczych i menedżerskich. Tendencja ta wiąże się z wchodzeniem kobiet w obszary zawodowe dotąd postrzegane jako typowo męskie, do których zaliczano między innymi funkcje menedżera, dyrektora czy właściciela przedsiębiorstwa. Przyjęto przy tym założenie, że zawód typowy to taki, który pozostaje zgodny ze stereotypami zachowań związanych z płcią i jest zdominowany przez jedną z nich.

W niniejszej pracy pojęcia „menedżer” i „kierownik” stosowane są zamiennie, ponieważ zasadnicza różnica między nimi sprowadza się do większej popularności terminu „menedżer” w warunkach gospodarki wolnorynkowej. Sama definicja menedżera potwierdza równoważność obu pojęć, wskazując, że jest to osoba kierująca zespołem i ponosząca odpowiedzialność za realizację jego zadań w różnych obszarach działalności. Z tego względu kryterium doboru respondentek stanowiło zajmowanie stanowiska kierowniczego, niezależnie od jego nazwy, o ile spełniało ono warunki tej definicji, takich jak kierownik, naczelnik, właściciel firmy, menedżer, specjalista czy dyrektor.

O wyborze grupy „niezależnych kobiet” zadecydowało rosnące znaczenie i wyrazistość tej kategorii w społeczeństwie, a także jasność kryteriów doboru osób badanych. W przypadku „opiekuńczych mężczyzn” takie jednoznaczne wyodrębnienie nie byłoby możliwe, ponieważ postawy te dopiero zaczynają się ujawniać i nie stanowią jeszcze w pełni ukształtowanej, jasno zdefiniowanej grupy. Mimo to oba typy postaw androgynicznych mają istotne znaczenie, gdyż sprzyjają większej elastyczności i zdolności dostosowania się do dynamicznych przemian cywilizacyjnych.

Podstawowym celem badań była próba odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób wykonywanie zawodu zaliczanego do kategorii zawodów stereotypowo męskich wpływa na przejmowanie przez kobiety ról i zachowań przypisywanych płci przeciwnej. Analizie poddano również zakres, w jakim badane rezygnują z tradycyjnych ról płciowych na rzecz poszerzania własnych możliwości, stopień uświadamiania sobie przez nie nasilającej się tendencji do kształtowania tożsamości androgynicznej oraz to, na ile dostrzegają jej przejawy we własnym funkcjonowaniu.

Badaniami objęto grupę dwudziestu sześciu kobiet z trzech miast Polski: Konina, Poznania i Słupska, które dobrowolnie wyraziły zgodę na udział w badaniu. Respondentki zostały sklasyfikowane pod względem wieku zgodnie z czterema stadiami kariery zawodowej wyróżnionymi przez D. Supera i D. T. Halla w ich modelu rozwoju kariery. Do stadium eksploracji, obejmującego osoby do 30. roku życia, zakwalifikowano 10 kobiet, do stadium stabilizacji (30–45 lat) – 11 kobiet, natomiast do stadium utrzymania (45–60 lat) – 5 kobiet. W badanej grupie nie było osób znajdujących się w stadium przystosowania do emerytury. Zgodnie z przyjętym modelem rozwój życia zawodowego kobiety ujmowany jest jako sekwencja stadiów, którym towarzyszą zmieniające się wzory aktywności, orientacje zawodowe, systemy wartości oraz potrzeby.

Istotnym elementem analizy było także uwzględnienie roli rodziny jako jednego z kluczowych czynników determinujących przebieg kariery zawodowej kobiet. Spośród badanych szesnaście kobiet pozostawało w związkach małżeńskich, a dziesięć było stanu wolnego; jednocześnie szesnaście posiadało dzieci, natomiast dziesięć ich nie miało. Nie były to jednak te same osoby – cztery respondentki miały męża, lecz nie posiadały dzieci, a cztery samotnie wychowywały potomstwo.

Analiza stażu pracy wykazała, że 60% respondentek pracuje zawodowo ponad dziesięć lat. W przypadku stażu na aktualnie zajmowanym stanowisku kierowniczym sytuacja przedstawiała się odmiennie: 75% badanych pełniło swoje funkcje krócej niż pięć lat, natomiast jedynie 20% zajmowało je przez okres przekraczający dziesięć lat.

Badania miały charakter dwuetapowy i obejmowały ankietę oraz wywiad. Ankieta została opracowana na podstawie Inwentarza Ról Płciowych Sandry Bem i polegała na samoocenie stopnia posiadania określonych cech osobowości. Zastosowane narzędzie, uproszczone w porównaniu z klasycznymi badaniami psychologicznymi, miało na celu przede wszystkim porównanie deklarowanej tożsamości badanych kobiet z ich wypowiedziami, opiniami oraz stosunkiem do wykonywanego zawodu i sytuacji rodzinnej.

Respondentki oceniały, w jakim stopniu wskazane cechy je charakteryzują, posługując się pięciostopniową skalą, gdzie 1 oznaczało całkowity brak danej cechy, a 5 – jej zdecydowane posiadanie. Kwestionariusz obejmował trzydzieści cech: dziesięć stereotypowo przypisywanych mężczyznom, dziesięć przypisywanych kobietom oraz dziesięć cech neutralnych, które zostały rozmieszczone na liście w kolejności losowej.

Zgodnie z założeniami badań Sandry Bem, średnia liczba punktów przypisana cechom męskim stanowi wskaźnik męskości, natomiast średnia punktów uzyskanych dla cech kobiecych – wskaźnik kobiecości. Tożsamość męska charakteryzuje się wysokim wskaźnikiem męskości i niskim kobiecości, kobieca – odwrotnie, androgyniczna – wysokimi wartościami obu wskaźników, natomiast niezróżnicowana – niskimi wynikami w obu skalach.

Podsumowując uzyskane rezultaty, wskaźnik męskości w badanej grupie kobiet mieścił się w przedziale od 2,95 do 4,3 punktu, natomiast wskaźnik kobiecości przyjmował wartości od 3,0 do 4,5 punktu. Wyniki te wskazują na znaczne zróżnicowanie profili tożsamościowych respondentek oraz potwierdzają zasadność dalszych analiz w kontekście kształtowania się tożsamości androgynicznej.

Jedynie w przypadku jednej respondentki wartości wskaźnika męskości i kobiecości były identyczne, co jednoznacznie wskazuje na tożsamość androgyniczną. Ponadto u siedmiu osób różnice pomiędzy obiema skalami mieściły się w granicach 0,1–0,2 punktu, dlatego zostały one uznane za osoby najbliższe androgynii. Z kolei różnice sięgające nawet 0,9 punktu wyraźnie wskazywały na dominację jednej z tożsamości płciowych. W tej grupie osiem kobiet zaklasyfikowano jako osoby o tożsamości męskiej, siedem – jako osoby o tożsamości kobiecej. Trzy respondentki uznano natomiast za niezróżnicowane, ponieważ uzyskały niskie wyniki w obu skalach.

Uzyskane dane pozwalają stwierdzić, że ponad 30% badanych kobiet w znacznym stopniu charakteryzuje się tożsamością androgyniczną, a podobny odsetek – tożsamością męską. Nawet przy uwzględnieniu możliwego marginesu błędu wynikającego z zastosowania skróconych narzędzi badawczych można przyjąć, że ponad połowa kobiet zajmujących stanowiska kierownicze i funkcjonujących w obszarach tradycyjnie uznawanych za męskie posługuje się w praktyce cechami stereotypowo przypisywanymi mężczyznom.

Analiza wyników nie wykazała żadnych zależności pomiędzy rodzajem tożsamości płciowej, określonej na podstawie wyników ankiety, a faktem posiadania bądź nieposiadania rodziny. Nie zaobserwowano również istotnych prawidłowości w odniesieniu do przynależności respondentek do poszczególnych grup wiekowych.

Jednocześnie zarówno wiek, jak i sytuacja rodzinna miały wyraźny wpływ na opinie badanych oraz ich doświadczenia zawodowe ujawniane w drugiej części badań, czyli w wywiadach. Kwestionariusz wywiadu obejmował piętnaście pytań odnoszących się do czterech zasadniczych obszarów: ogólnej charakterystyki sytuacji kobiety na stanowisku kierowniczym, jej stosunku do awansu, kariery i sukcesu, sposobów godzenia roli zawodowej z rolą rodzicielską oraz opinii na temat wkraczania kobiet w sfery zawodów męskich i przejmowania związanych z nimi ról i zachowań.

Pierwszych pięć pytań miało charakter ogólny i dotyczyło wyboru zawodu, wykorzystywanych cech i umiejętności, stosunku do wykonywanej pracy oraz relacji ze współpracownikami. W większości przypadków decyzja o wyborze aktualnie wykonywanego zawodu była motywowana zainteresowaniami, pasjami oraz chęcią osiągnięcia stabilnych lub wyższych dochodów. Rzadziej wskazywano na wpływ wzorców rodzinnych, takich jak prowadzenie działalności gospodarczej przez rodziców, lub na przypadkowy charakter wyboru ścieżki zawodowej.

Za najistotniejsze cechy i zdolności niezbędne w pracy zawodowej respondentki uznawały przede wszystkim umiejętność rozumienia innych, empatię, zdolność nawiązywania kontaktów oraz współpracy z ludźmi. Równorzędnie wymieniano jednak cechy stereotypowo przypisywane mężczyznom, takie jak stanowczość, przedsiębiorczość, umiejętności organizacyjne czy ambicja. Świadczy to o tym, że kobiety pełniące funkcje kierownicze wysoko cenią zarówno cechy tradycyjnie uznawane za kobiece, jak i te postrzegane jako męskie, z których świadomie korzystają w codziennej pracy. Istotną rolę przypisywano również pracowitości i doświadczeniu zawodowemu.

Zdecydowana większość informatorek deklarowała zadowolenie i satysfakcję z wykonywanej pracy, podkreślając poczucie samorealizacji oraz fakt, że wykonują zawód zgodny z ich zainteresowaniami. Wyjątek stanowiła jedna osoba, która podjęła pracę głównie z powodów finansowych i odczuwała z tego tytułu dyskomfort, określając go jako brak możliwości realizowania własnych ambicji. Najważniejszym źródłem satysfakcji zawodowej okazała się możliwość samorealizacji, rozwoju pasji i osiągania osobistych celów, co może stanowić uniwersalną wartość dla obu płci oraz warunek poczucia niezależności życiowej.

Opinie dotyczące trudności związanych z wykonywaniem zawodu były zróżnicowane. Część respondentek nie dostrzegała istotnych problemów adaptacyjnych, wskazując na wsparcie wynikające z wcześniejszych doświadczeń zawodowych. Inne zwracały uwagę na zjawiska niedoceniania, a nawet lekceważenia ich kompetencji, szczególnie w początkowym okresie pracy. Dopiero z czasem, po konsekwentnym udowadnianiu własnych umiejętności, ich praca zaczynała być zauważana i doceniana. Jak trafnie ujęła jedna z respondentek, kobieta, aby osiągnąć porównywalny sukces, często musi wykazać się znacznie wyższymi kompetencjami niż mężczyzna zajmujący to samo stanowisko, co potwierdzają także inne wypowiedzi podkreślające nierówność szans w środowisku zawodowym.

Przytoczone wypowiedzi, podobnie jak pozostałe relacje respondentek, wskazują na silnie zakorzenione poczucie dyskryminacji kobiet w środowisku pracy, przejawiające się między innymi w stawianiu im wyższych wymagań oraz w niższym poziomie wynagrodzeń. Choć autorkami tych opinii są kobiety, które w znacznym stopniu uwolniły się od wielu ograniczeń dzięki zajmowaniu wysokich stanowisk zawodowych, droga do ich osiągnięcia wiązała się z licznymi barierami. Co więcej, część z nich nadal postrzega te trudności jako trwały i nieunikniony element funkcjonowania kobiet w sferze zawodowej.

Światopogląd i uwarunkowania

5/5 - (1 vote)

z pracy magisterskiej

Polski termin światopogląd jest wyrazem składającym się z dwóch słów: świat pogląd, który należy tłumaczyć w ten sposób, że chodzi w nim o jakiś pogląd na świat.

Pojęcie to związane jest z ogólnym pojęciem widzenia i pojmowania świata, będącym wynikiem także jego kontemplacji, przeżywania, rozumienia, zlokalizowania się w nim człowieka, dzięki czemu ma on własną perspektywę widzenia całej rzeczywistości, widzenia i tłumaczenia rzeczywistości ze zrozumieniem.

„C. Baumker uważał, że termin Weltanschauung  ( z niemieckiego, odpowiednik polskiego terminu światopogląd – przyp. własne) powstał jako znak protestu przeciw  coraz bardziej  wzrastającej specjalizacji naukowo-technicznej, która powodowała zagubienie się człowieka w życiu. Miał on na uwadze fakt, że nauka zacieśniła punkt widzenia do określonego wycinka rzeczywistości i pozbawiła go wizji całej rzeczywistości, która daje człowiekowi nie tylko widzenie całości, ale i jakieś horyzonty istnienia wszystkiego, a zwłaszcza siebie samego, co jest dla niego o wiele ważniejsze, niż specjalistyczna znajomość, choćby bardzo dokładna, wąskiego wycinka świata”.[1]

Właśnie etymologia widzieć ze zrozumieniem interesuje nas najbardziej jako racjonalne, oparte na doświadczeniu, obserwowaniu i tłumaczeniu otaczającej nas rzeczywistości (co jest wymogiem rozumu).

Pogląd na świat powinien być pełny i wszechstronny, winien się opierać na danych pochodzących z poznania potocznego, mądrościowego, naukowego, filozoficznego i religijnego.

A. Poznanie i wiedza potoczna

Punktem wyjścia poznania (będącym początkiem i elementarną podstawą światopoglądu) jest poznanie potoczne. Opiera się ono zwykle na prostych obserwacjach przedmiotowych i podmiotowych, osobistych doświadczeniach, ich wymianie z innymi i ogólnych przemyśleniach.

„Obejmuje ono zazwyczaj zakres informacji, które wyrastają z konkretnych i ogólnych potrzeb życia ludzkiego. Pierwsze związane są bardziej z konkretnymi egzystencjalnymi potrzebami człowieka, czyli z potrzebami życia codziennego, drugie zaś z egzystencją ludzką w ogóle, a więc z pewnym rozumieniem świata, siebie samego, sensu i celu swojego życia. Wiele stwierdzeń i sądów zawartych w poznaniu potocznym jest prawdziwych, pewnych i nieomylnych, choć poznanie to cechuje pewna fragmentaryczność i niedokładność, brak gruntowych uzasadnień, a nawet pewna niespójność”.[2]

Wiedza zdroworozsądkowa ma charakter powszechny i w istocie rzeczy jest podstawowa dla każdego człowieka, grup społecznych i w jakimś sensie całej ludzkości. Ma ona charakter stabilny. Może być częściowo uzupełniana nowymi doświadczeniami, ubogacana, w pewien sposób kontrolowana, choć stopień uzasadnienia jest zwykle niski.

Wiedza, wykorzystywana w poznaniu i tłumaczeniu egzystencji, powinna łączyć się z mądrością. Mądrość można pojmować jako wiedzę teoretyczną, która jest uzasadnionym i w miarę wyczerpującym rozumieniem świata, jego odwiecznego porządku oraz sensu życia. Mądrość może  być także pojmowana jako rodzaj wiedzy praktycznej, będącą umiejętnym i skutecznym aplikowaniem wiedzy do rozwiązań problemów egzystencjalnych. Przy tym nie tyle idzie w niej o logiczny i usystematyzowany układ sadów o rzeczywistości, ile o całościowe przeżywanie i doświadczanie rzeczywistości, samookreślenia się w niej, wytyczanie drogi życia w aspekcie najwyższych i ostatecznych wartości, których osiągnięcie staje się celem człowieka mądrego.

B. Poznanie naukowe

Poznanie naukowe i będąca jego czynnikiem wiedza naukowa dla wielu uchodziła za ideał poznania ze względu na jego precyzję i dokładność pomiarową. Jest to poznanie typu empirycznego, jakie występuje w naukach przyrodniczych.

Ze względu na to, że nauki te posługują się coraz doskonalszymi instrumentami umożliwiającymi coraz dokładniejsze poznanie oraz odkrywanie nowych pól badawczych, które dotąd nie były dla nich dostępne, zaczęło tworzyć się przekonanie, również pod wpływem racjonalizmu, iż nauka może wszystko poznać i wyjaśnić. Sądzono, że możliwości poznawcze rozumu są nieograniczone. Mniemano, że nauka nie tylko pozna i wyjaśni wszystkie zagadki całej rzeczywistości kosmicznej, życia, bytu w ogóle, ale i zdobędzie całkowite panowanie nad przyrodą, jej siłami i prawami, życiem i śmiercią.

Ponadto uważano, że wyniki poznania rozumowego są obiektywne, ścisłe, pewne, niebanalne i całkowicie weryfikowalne. W związku z taką postawą epistemologiczną zakwestionowano możliwość istnienia nie tylko innych typów poznania, ale i innej rzeczywistości, która nie byłaby dostępna do pomiarów fizycznych i wyjaśnień czysto racjonalnych.

Nie ulega wątpliwości, że poznanie naukowe pod wieloma względami przewyższa wszelkie inne poznania. Ma ono ściśle zdeterminowany obiekt badań, posługuje się bardzo precyzyjnymi narzędziami ułatwiającymi gruntowną, wszechstronną penetrację określonych przedmiotów, relacji między nimi, poszukiwanie bezpośrednich przyczyn pojawiających się skutków, itp.  Istnieje także możliwość sprawdzenia wielu osiągniętych wyników.

Jednak badanie naukowe, tłumaczenie i wyjaśnianie racjonalne są tym precyzyjniejsze, im ów wycinek badawczy jest węższy, mniej aspektowy i złożony. W efekcie nie dają one obrazu całej rzeczywistości, nawet gdyby brać pod uwagę sumę wyników wszystkich dyscyplin przynależnych do nauk szczegółowych. Istnieją dziedziny życia mało dostępne (niekiedy wcale) badaniom ściśle empirycznym, np. życie psychiczne i duchowe człowieka, sumienie, człowiek jako osoba, byt jako taki, świat nadprzyrodzony.

Gdy idzie o walor jakiegokolwiek poznania, warto pamiętać, że bierze w nim udział cały człowiek, a nie tylko władze zmysłowe i rozum, jak to się często przyjmuje. W związku z tym w proces poznawczy wchodzą czynniki pozaracjonalne, pozazmysłowe, głównie wolitywne i emocjonalne. Z powyższych uwag pod adresem poznania naukowego nie należy wyprowadzać mylnych wniosków, zmierzających do umniejszenia walorów badań naukowych lub zakwestionować ich sensu. Chodzi w nich raczej o ukazanie realnych wartości osiągnięć poznawczych nauki oraz ich hipotetyczności, ograniczoności, cząstkowości, aspektowości, zmienności.

C. Poznanie filozoficzne i religijne

W poznaniu filozoficznym chodzi o takie poznanie, które za zadanie stawia sobie rozwiązywanie ogólnych problemów dotyczących całej rzeczywistości, mówiąc dokładniej, która wyjaśnia w kategoriach ostatecznych istnienie bytu jako bytu czyli całej rzeczywistości, co w sposób szczególny interesuje człowieka. Ogólnie rzecz biorąc, dane dostarczane przez poznanie filozoficzne wnoszą wiele cennych, niezastąpionych elementów formowania poglądu na świat.

Jeszcze innym poznaniem jest poznanie religijne, które jest powiązane w sposób szczególny z poznaniem filozoficznym. Wprawdzie filozofia naprowadza na istnienie świata nadprzyrodzonego, niematerialnego, dając różnorakie argumenty świadczące o tym, to jednak nie zajmuje się nim wprost.

Poznanie religijne jest poznawalne w stopniu o wiele wyższym i pełniejszym niż za pomocą rozumu dopiero w świetle wiary w Boże Objawienie, w którym Bóg udostępnił człowiekowi poznanie siebie samego i nie tylko; objawił On także świat i człowieka, sens i cel jego istnienia.

Bóg będąc rzeczywistością transcendentną, jakościowo różny od rzeczywistości przyrodzonej, umożliwił człowiekowi poznanie siebie samego poprzez różnego rodzaju wkroczenia  w rzeczywistość świata materialnego. Objawienie Boże jest poznawalne dla człowieka, wprawdzie nie bezpośrednio, lecz w znakach. Były one adresowane do świadków Objawienia, którzy odczytując ich sens, przekazywali rozpoznane i zwiastowane im orędzie Boże wszystkim chcącym je przyjąć w wierze.

Dla chrześcijan pełnia objawienia urzeczywistniła się w Jezusie Chrystusie, który objawił kim jest Bóg, świat, człowiek, jaki jest początek i kres rzeczywistości.

Teologia jako rodzaj interpretacji rzeczywistości, chociaż nie była powszechnie znana i rozwinięta w sensie właściwym (jak np. filozofa), to jednak występowała w każdej religii, gdyż człowiek przyjmujący objawienie Boże starał się rozumieć prawdy przez nie zwiastowane i adaptować je do swego życia, otoczenia oraz świata. Starał się zrozumieć siebie samego, normować swe postępowanie, odnoszące się do innych ludzi i do całej rzeczywistości.

Powyższe rozważania wskazują na fakt, że właściwy pogląd na świat powinien zawierać wszystkie omówione sposoby poznawania rzeczywistości i powstające w ich wyniku rodzaje wiedzy. Stanowią one bowiem wszechstronną i właściwą postawę do wyrobienia sobie poglądu na świat. Tylko takie podejście zapewnić może nie tylko właściwe ujęcie poglądu na świat, ale i oczekiwane rozwiązania wszelkich istotnych problemów, które zawiera.


[1] Z zagadnień światopoglądu chrześcijańskiego. Red.: Marian Rusecki. Lublin 1989, s. 15

[2] Ibidem, s. 17

Wstęp pracy magisterskiej

5/5 - (3 votes)

Kryzys jest immanentną kategorią naszego ponowoczesnego stylu bycia, twierdzą już od ponad trzydziestu lat teoretycy kultury, socjologowie, antropolodzy, filozofowie mówiąc o zmianie paradygmatu, momencie przesilenia, punkcie przejściowym, epoce kryzysu, zmierzchu wielkich narracji, zmianie świadomości podmiotu oraz jego stosunku do historii i czasu.

Człowiek ponowoczesny przestał wierzyć w metaopowieść. Lyotard w swojej rozprawie „La condition postmoderne. Rapport sur le savoir”1 wyraźnie stwierdza że przestała istnieć bezpowrotnie legitymizująca siła meta-narracji. Człowiek współczesny przestał w nią wierzyć. Trzy wielkie meta-opowieści nowoczesności -emancypacja podmiotu, urzeczywistnienie ducha, kapitalizm, są już ideami przeszłości i jako takie nie stanowią sił napędowych teraźniejszości. Trudno jednak całkowicie wyeliminować ich siłę sprawczą i powiedzieć że nie są one już obecne w kulturze, i że nie mogą nadal służyć ludziom jako punkty orientacyjne oraz wyzwalać ich zaangażowania. Chodzi o to, że te meta-narracje nie mają już powszechnej mocy obowiązującej i legitymizującej siły. Forma meta-narracji, która jako dominująca idea byłaby w stanie wyjaśnić każde teoretyczne i praktyczne postępowanie epoki i nim kierować, stała się przestarzała. Jak mówi Wolfgang Welsch ,,Metanarracje są dzisiaj podwójnie niemożliwe. Po pierwsze dlatego że nie ma żadnej takiej na widoku, co rzeczywiście mogłaby przynajmniej wydawać się uniwersalna (…).Po drugie i przede wszystkim dlatego, że niemożliwość takiej wszechobejmującej meta-narracji pojawiła się w naszej świadomości. Przejrzeliśmy oszustwo całości, zamiast niej nauczyliśmy się rozpoznawać i uznawać wielość; na projektach całości zaobserwowaliśmy, że im więcej ich usilnych starań, tym wyraźniej zaznacza się ich partykularność. W zarysach całości nauczyliśmy się odkrywać sygnaturę wielości. Prawda, moc prawna, człowieczeństwo leżą dla nas po tej stronie owego konwulsyjnego, pełnego napięcia wysiłku meta-narracji.”2

Można powiedzieć, że współczesność jest epoką, której mitem jest utrata ośrodka , pewnej utopii – wyobrażenia jedynego zbawienia, jedynej słusznej drogi i zastąpienie jej nową utopią zupełnie innego rodzaju – „utopią wielości”. Tak więc utopia ta paradoksalnie jawi się jednak jako nowa meta-narracja. Jeżeli utrata ośrodka staje się nowym mitem współczesnej świadomości to należałoby się zastanowić, czy rzeczywiście istnieje jakieś radykalne cięcie epistemologiczne oddzielające świadomość współczesnego podmiotu od świadomości podmiotu epok wcześniejszych, czy też mamy tu do czynienia ze stopniowym przekształcaniem systemu od wewnątrz ? „Chronicznym atrybutem ponowoczesnego stylu życia wydaje się być niespójność, niekonsekwencja postępowania, fragmentaryzacja i epizodyczność rozmaitych sfer aktywności jednostek”3 pisze o ponowoczesności Zygmunt Bauman.

Taka sytuacja jest niewątpliwie konsekwencją utraty jednolitego ośrodka. Jednak wydaje się że źródła ponowoczesnego stylu myślenia sięgają korzeniami dziewiętnastego wieku, kiedy to doszło do przekształcenia sfery publicznej, rozwoju domów towarowych, masowej turystyki, rozrywek, prasy, kapitalistycznego rynku towarowego itp. Zmianom tym towarzyszyła postać flâneura, spacerowicza, który stał się jednym z głównych wzorów nowoczesnego podmiotu . Jaki był ten podmiot? Chyba można zaryzykować twierdzenie iż mimo że jego tożsamość ewoluowała w czasie, zawsze był postacią wieloznaczną .,,Z pewnością był pozbawiony tożsamość, „zdecentralizowany” – odpowiedzą natychmiast Jacques Derrida, Jacques Lakan, Gilles Delazue, Jean – Francois Lyotardi inni orędownicy ponowoczesnej filozofii – był wiecznym obserwatorem, widzem, pragnącym zachować anonimowość, podchwytującym wszystko, ale pozostającym w ukryciu”4

Zygmunt Bauman pisze ,,włóczyć się (flâner) oznacza przeprowadzać próby przygodności znaczenia; życie jako wór pełen epizodów, z których żaden nie jest określony, jednoznaczny, nieodwracalny; życie jako sztuka5 […]._Aby tkać swoją materię fantazji, przechodzić niezłomnie przez próby namiętnej wyobraźni, flâneur musi zachować dla siebie wolną przestrzeń „człowieka niezaangażowanego”, będąc zarazem zatopiony w tłumie ; musi widzieć, nie będąc widzianym; to właśnie niestrudzona ciekawość widza wyczarowuje i jedno i drugie – tłum jako teatr i wolność spacerowicza jako scenarzysty. U flâneura ,,triumfuje radość obserwowania” flâneur ,,nie zamiera z otwartymi ustami”, jest „detektywem-amatorem”6.

Praca flâneura jest przyjemna choć niełatwa. I nie może być wykonywana po prostu gdziekolwiek. Społeczeństwo które wysłało flâneura w wieczną podróż odkrywania, które zrobiło z niego gracza, spodziewającego się, iż świat jest zabawą, musiało wyposażyć go w świat właściwy zabawie odkrywania. Takim światem była pierwotnie ulica nowożytnej metropolii. Rytm życia flâneura, jak zauważył Benjamin stanowi odbicie tempa życia wielkiego miasta. Flâneur „chwyta rzeczy w locie”. W zatłoczonych ulicach metropolii rzeczy istotnie są w locie.”7

Spojrzenie stało się czynnikiem konstytutywnym nowego podmiotu. Flâneur, wałęsający się bez celu, rozglądający po ulicach i witrynach sklepowych mający w sobie coś z dandysa, poety, detektywa i zbrodniarza zarazem stał się nieoczekiwanie metaforą sytuacji współczesnego człowieka, jego bycia w świecie ponowoczesnym: niespójnym, fragmentarycznym, z jego sztandarową epizodycznością rozmaitych sfer aktywności jednostek -które to atrybuty z jednej strony dają mu poczucie wszechogarniającej wolności lecz z drugiej skazują go na nią. nie dając mu w zamian poczucia bezpieczeństwa i wizji jedynej słusznej drogi, stawiając go nieustannie przed nowymi fragmentarycznymi wyborami, które muszą ciągle od nowa na bieżąco go konstytuować. W pracy tej postaram się prześledzić drogę jaką przebył spacerowicz już w ponad 200 letniej wędrówce przez czas i przestrzeń. Osią konstrukcyjną na której oprę swój wywód będzie typologia historyczna. Spróbuję śledząc transformacje w czasie i przestrzeni tej metafory szukać kolejnych jej wcieleń.

W rozdziale pierwszym pt: „Społeczne i kulturowe tło narodzin flâneura” spróbuję, opisując życie dziewiętnastowiecznego Paryża, uchwycić te aspekty jego funkcjonowania, które przyczyniły się do narodzin form spacerowania, utożsamianych z flâneriie.

W rozdziale drugim, poświęconym flâneurowi, jako bohaterowi dziewiętnastowiecznej literatury postaram się ukazać – jak metafora ta funkcjonowała w dziewiętnastowiecznej prozie.

Rozdział trzeci, poświęcony twórczości Charlesa Baudelaiere’a, celowo został potraktowany przeze mnie jako konstrukcyjnie odrębna całość. Stało się tak dlatego że twórczość autora „Kwiatów Zła” zakorzeniła się w analizach kulturowych, dzięki jej dwudziestowiecznej recepcji, a w wieku dziewiętnastym jej oddziaływanie było jeszcze dosyć małe. Dopiero Walter Benjamin stwierdził, że wiersze Baudelaire`a oddają ducha flâneriie. Sam zaś autor „Kwiatów Zła” mówił o flâneriie niewiele. Trzeba tę sytuację wyjaśnić, gdyż w obiegowym rozumieniu środowisk naukowych często uważa się że termin „flâneur” Benjamin zaczerpnął z „Kwiatów Zła” Baudelaier`a co w gruncie rzeczy jest nieprawdą.. W rozdziale tym przedstawię też analizę wiersza „Do Przechodzącej” jako przykład potwierdzający tezę Benjamina mówiącą o tym że „Kwiaty Zła” oddają ducha flâneriie” Analiza ta służyła też twórcy „Pasaży” do budowy koncepcji zamiany doświadczenia przez przeżycie. Koncepcję te pokrótce wyjaśnię.

Rozdział czwarty poświęcony jest flâneurowi w ujęciu Waltera Benjamina. Główną osią wywodu będzie tu pasaż, jako jedno z miejsc narodzin i późniejszej egzystencji flâneura, oraz dziwki, która w pewnych sytuacjach może być utożsamiana z flâneurem. Ukażę też inne ujęcia w jakich Benjamin postrzegał tę metaforę.

W rozdziale piątym, odnoszącym się do teraźniejszości postaram się pokazać główne nurty współczesnej recepcji tej metafory. Zanalizuję aspekty funkcjonowania współczesnej cywilizacji: (architekturę, nowe media elektroniczne, współczesne domy towarowe, oraz główne nurty intelektualnych nawiązań odnoszących się do tej metafory) mające wpływ na nowoczesne rozumienie idei spaceru.

Kończąc należy dodać, że typologia historyczna jest tylko jest tylko pewną propozycją konstrukcyjną. Pisząc pracę o spacerowaniu nie mogłem się oprzeć pokusie wcielenia idei spaceru w życie. Stąd też tak naprawdę podstawową metodą prezentacji jest tu raczej rodzaj spaceru „przez czas i przestrzeń”. Zarzut z jakim muszę się w tym wypadku zgodzić jest taki, że całości konstrukcyjne (rozdziały) często uznane mogą być za zbyt „wielowątkowe”, szkodząc nieraz chronologii historycznej. Jednakże wydaje mi się że pisząc pracę o tak wieloznacznym zjawisku, metoda ta może bardziej pomóc niż zaszkodzić w zrozumieniu wieloaspektowej złożoności flâneriie.


[1] Jean – Francois Lyotard, La Condition postmoderne. Rapport sur le savoir, Les Editions deMinuit, Paris 1979.Wydanie polskie: J. F. Lyotard, Kondycja ponowoczesna. Raport o stanie wiedzy, tłum. Małgorzata Kowalska, Jacek Migasiński, Fundacja Aletheia, Warszawa 1997.

[2] Wolfgang Welsch Nasze postmodernistyczna moderna. Oficyna Naukowa. Warszawa 1998, s. 238.

[3] Zygmunt Bauman „Dwa szkice o moralności ponowoczesne”. Wyd Instytutu Kultury. Warszawa 1994, s. 7.

[4] Krzysztof Loska, 'Flâneur jako metafora współczesnej kultury”, [w:] „Intermedialność w kulturze końca xx wieku”, wyd. Transhumana, Białystok 1998, s. 41.

[5] Zygmunt Bauman „Przedstawienie na pustyni”, [w:] „Drobne rysy w ciągłej katastrogie…”. Obecność Waltera Benjamina w Kulturze Współczesnej. Wydawnictwo Instytutu Kultury. Warszawa 1993, s. 74.

[6] Ibidem, s. 77.

[7] Ibidem, s. 77.

Relacja Człowieka ze Zwierzętami, a Tożsamość

5/5 - (4 votes)

W mojej pracy chciałbym przedstawić kilka spojrzeń na problem przyszłości relacji człowieka ze zwierzętami. Temat jest w dużej mierze interdyscyplinarny. Problemem tym interesują się zarówno ekologowie, ewolucjoniści, filozofowie, ekofilozofowie, bioetycy. Przedstawię spojrzenie na te relacje z dwóch perspektyw: ewolucyjnej i etycznej. Temat niesie ze sobą wiele trudności, dotyczy mianowicie przyszłości. Nauki nie możemy uprawiać na zasadzie gdybania czy też w sposób życzeniowy, dlatego spróbuję przyjrzeć się kilku naukowym, obecnie panującym poglądom na temat relacji człowieka i zwierząt i następnie ustosunkować się do nich. Jak powinny wyglądać nasze relacje ze zwierzętami? Jakie zagrożenia niesie dotychczasowy sposób patrzenia na zwierzęta?

Podstawowa znajomość genetyki, bioetyki  i praw działania ewolucji to conditio sine qua non trafnego i właściwego ujęcia problemu przyszłości owych relacji. Postaram się przedstawić temat w sposób możliwie jak najbardziej interdyscyplinarny. Sama metoda badań nad tego typu tematami często bywa interdyscyplinarna. Badania dotyczące ochrony gatunkowej czy dobrostanu zwierząt łącza nauki przyrodnicze jak również społeczne. Współpraca pomiędzy etologami, psychologami i fizjologami dostarczyła modelu do interpretacji interakcji pomiędzy zwierzętami a osobami za nie odpowiedzialnymi.

Kierunek relacji człowiek-zwierzę jest silnie przesunięty w stronę zwierzęcia. To raczej my działamy w różny sposób na zwierzętach niż odwrotnie. Relacja człowiek-zwierzę ma dwojaki wymiar. Bardziej jednostkowy, gdy mamy na myśli poszczególny gatunek zwierzęcia lub jego konkretny egzemplarz, który używamy w różnoraki sposób (produkcja, zabiegi biotechnologiczne, hodowla) oraz wymiar bardziej ogólny, globalny, gdy spojrzymy z szerszej perspektywy na naszą ingerencję co ma konsekwencje w stabilności ekosystemów, czy konkretnych nisz oraz ma konsekwencje w przyszłości  gatunkowej zwierząt. Z pierwszym spojrzeniem łączą nam się takie nauki jak genetyka, biotechnologia, bioetyka, filozofia, przy drugim do głosu dochodzi ekologia i ewolucjonizm.

W pierwszej części mojej pracy skupię się na wymiarze ewolucyjnym i ekologicznym ludzkiej ingerencji w naturę.

Darwinowska teoria doboru naturalnego wciąż obowiązuje jako ważny składnik teorii ewolucji. Ale zależności między organizmami nie opierają się tylko na wzajemnej konkurencji. Należy postawić pytanie czy dobór naturalny wciąż odgrywa znaczącą rolę w rozwoju ewolucyjnym organizmów żywych. W przypadku człowieka zadziałała ewolucja kulturowa, nie tylko  ta biologiczna. W świecie zwierząt kluczowa rolę przestał odgrywać dobór naturalny, górę wzięły modyfikacje genetyczne, tworzenie sztucznych nisz środowiskowych, hodowla, kontrolowany rozród. Dziś juz rzadko istnieją jakieś ekosystemy ,  które nie zostały w jakiś sposób zmieniona przez człowieka. Dobór naturalny w takich ekosystemach wciąż działa, lecz często bywa tak, że taka ingerencja prowadzi do wymarcia jakiegoś gatunku, przez chociażby wytępienie przez naturalnych wrogów.